Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło do ciała. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą masło do ciała. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 marca 2013

Kosmetyki Granatapfel: żel pod prysznic i ujędrniające masło do ciała




Kilka miesięcy temu otrzymałam do testów serię kosmetyków pielęgnacyjnych Granatapfel marki Pharmatheiss. Na wielu blogach pojawiły się już ich recenzje - ja standardowo zabrałam się za używanie z opóźnieniem. Niestety zbyt duże zapasy powodują, że często muszę zużyć starsze kosmetyki, które dobijają do daty ważności, zanim zabiorę się za testowanie nowości.

Kosmetyki dostałam w prześlicznym pudełku, starannie i estetycznie zapakowane:




Dzisiaj zrecenzuje dwa produkty: żel pod prysznic, który opiszę jako pierwszy oraz masło do ciała.


ŻEL POD PRYSZNIC

Opis żelu pod prysznic ze strony serii Granatapfel:

Orzeźwia, witalizuje, odbudowuje warstwę lipidową.
Chwile rozkoszy dzięki wyciągowi z owocu granatu oraz oliwie z oliwek tłoczonej na zimno. Unikalna kombinacja orzeźwia ciało, umysł i zmysły. Chroni skórę przed wysuszeniem i skutecznie nawilża ją.
Nie zawiera parabenów, oleju silikonowego i parafinowego.
Ważne składniki: Wyciąg z owoców granatu:
- Dzięki wysokiej zawartości rzadkiego kwasu punikowego (OMEGA – 5), który występuje w naturze wyłącznie w owocach granatu, stymuluje regenerację skóry
- Zawiera ponad 20 bioaktywnych polifenoli, więcej niż np. winogrona
- Chroni naczynia i komórki skóry przed wolnymi rodnikami
- Przeciwdziała oznakom przedwczesnego starzenia się skóry
Oliwa z oliwek extra vergine:
- Bogata w oleokantal, oleuropeinę, witaminę E oraz skwalen
- Działa przeciwzapalnie, wzmacnia tkankę łączną, poprawia nawilżenie
Pantenol
- łagodzi podrażnienia, regeneruje popękaną, szorstka skórę, poprawia elastyczność

źródło: www.granatapfel.pl



 

Pojemność:  200 ml

Cena: 30 zł



Żel pod prysznic to dla mnie kosmetyk, który powinien myć, przyjemnie pachnieć i nie kosztować fortuny. Przyznam też, że bardzo rzadko zdarza mi się wrócić do tego samego żelu - ciągle pojawiają się przecież nowości czy limitowane serie, no i wybór żeli stale jest ogromny (zawsze znajduje się jakiś, którego nie miałam i chciałabym wypróbować). 

Po przetestowaniu produktu z serii Granatapfel zmieniłam moje podejście do żeli pod prysznic pod dwoma względami. Po pierwsze - z pewnością kupię go jeszcze nie raz, a po drugie przeboleję i wydam na niego nawet te bajońskie 30 zł. Dlaczego? Bo jest doskonały pod każdym względem.

Żel ma energetyczny, czerwony kolor (na skórze wpadający w pomarańcz) i lejącą konsystencję. Gdzieniegdzie da się zauważyć w żelu smużki ciemniejszej czerwieni - przyjemnie to wygląda. Pachnie ... obłędnie! Jest na wskroś owocowy z odczuwalną przewagą świeżego granatu, rześki, lekko kwaskowaty, naprawdę nietypowy. Zapach kosmetyku jest bardzo intensywny i utrzymuje się w łazience jeszcze długo po kąpieli czy prysznicu.




Pieni się specyficznie, nie tak mocno jak tradycyjne żele z SLSem, ale delikatnie, tworząc bardziej zbitą, "twardszą" piankę (trochę podobną do tej z żeli do golenia). Po użyciu żelu skóra nigdy nie jest wysuszona, co ostatnio coraz częściej zdarzało mi się przy popularnych, drogeryjnych żelach. Nie podrażnia, jest łagodny mimo intensywnej kompozycji zapachowej.




Opakowanie tubkowe jest bardzo wygodne, łatwo się otwiera i zamyka mokrymi rękami. Wykonane jest z lekkiego, ale wytrzymałego plastiku, no i przezroczyste, co szczególnie cenię sobie w opakowaniach żeli. Często przy tubkach mam problem z wydobyciem produktu pod koniec opakowania, jednak dzięki lejącej i galaretowatej konsystencji żelu Pharmatheiss, który wypływał bez oporów, nie trzeba było rozcinać plastiku.

Z całej paczki z kosmetykami Granatapfel najbardziej zauroczył mnie właśnie ten produkt. Na pewno jest to jeden z lepszych żeli, jakie miałam kiedykolwiek przyjemność używać, o ile nie najlepszy. Polecam!



MASŁO DO CIAŁA

Opis masła do ciała ze strony serii Granatapfel:

Dla skóry dojrzałej i wysuszonej.
Granatapfel ujędrniające masło do ciała to unikalna kombinacja efektywnych substancji czynnych dla jędrnej, wypielęgnowanej skóry: wyciąg z owocu granatu w połączeniu z aktywnym kompleksem z kofeiny i Coleus Forskohlii ujędrnia skórę. Toskańska oliwa z oliwek tłoczona na zimno oraz masło Shea intensywnie ją pielęgnują.
Ujędrnia skórę na 3 sposoby:
1. Ujędrnia całe ciało
2. Przeciwdziała oznakom przedwczesnego starzenia się skóry
3. Sprawia, że wrażliwa, sucha skóra staje się miękka i milsza w dotyku
Nie zawiera parabenów, oleju silikonowego i parafinowego.
Ważne składniki Wyciąg z owoców granatu:
- Dzięki wysokiej zawartości rzadkiego kwasu punikowego (OMEGA – 5), który występuje w naturze wyłącznie w owocach granatu, stymuluje regenerację skóry
- Zawiera ponad 20 bioaktywnych polifenoli, więcej niż np. winogrona
- Chroni naczynia i komórki skóry przed wolnymi rodnikami
- Przeciwdziała oznakom przedwczesnego starzenia się skóry
Masło z owoców granatu:
- Nawilża
- Ma właściwości przeciwutleniające i chroni przed wolnymi rodnikami
- Wspomaga regenerację komórek i stymuluje syntezę kolagenu
Oliwa z oliwek extra vergine:
- Bogata w oleokantal, oleuropeinę, witaminę E oraz skwalen
- Działa przeciwzapalnie, wzmacnia tkankę łączną, poprawia nawilżenie
Kofeina
- Stymuluje przemianę materii
- Poprawia mikrokrążenie krwi w tkankach skóry
- Zwiększa sprężystość skóry
Coleus Forskohlii
- Zwana pokrzywą indyjską, roślina rosnąca na terenach Azji Południowo-Wschodniej
- Wspomaga proces redukcji tkanki tłuszczowej
masło Shea
- Masło SHEA (1-5%) stymuluje aktywność komórek do walki ze starzeniem się, odnawia sam naskórek. Posiada naturalny filtr przeciwsłoneczny.

źródło: www.granatapfel.pl 



Pojemność:  300 ml

Cena: 80 zł


Pierwszy kontakt z tym masłem nie należał do udanych. To dlatego, że bardzo ciężko się wsmarowuje, bieli skórę i pachnie, choć podobnie do żelu, to jednak nieco chemicznie, czego nie lubię. Użyłam go 2-3 razy na całe ciało po wieczornej kąpieli i ... zmęczyło mnie. Odłożyłam je więc na jakiś czas do szafki.

Po wykończeniu kolejnego z preparatów antycellulitowych przejrzałam zapasy i pomyślałam, że skoro masło Granatapfel jest ujędrniające, to może zastąpi mi poranny kosmetyk do zadań specjalnych. Stosowałam je na uda, pośladki i brzuch codziennie przez prawie dwa miesiące (i to w sporej ilości - naprawdę zaskoczyło mnie swoją wydajnością).




Kosmetyk jest gęsty i kremowy, choć nie tak zbity jak typowe masło. Tak jak wspomniałam bardzo długo się wchłania, ciężko rozprowadza i mocno bieli. Niestety jego rozprowadzenie zajmowało mi znacznie więcej czasu niż nałożenie żelu wyszczuplającego czy antycellulitowego, do czego jestem przyzwyczajona. Wydaje mi się jednak, że były to działania sprzyjające skórze, bo codzienny dłuższy masaż sprawił, że stała się znacznie bardziej jędrna i jakby "gęsta". Nie wiem na ile to zasługa samego kosmetyku, a ile jego żmudnego wcierania, niemniej jednak masło przyczyniło się do poprawy stanu skóry w problematycznych miejscach. Oczywiście nie jest to preparat typowo antycellulitowy, więc nie będę go oceniać pod tym kątem, ale w kwestii ujędrnienia spisał się świetnie.




Moim zdaniem to za ciężki kosmetyk do codziennego użytku dla skóry normalnej. Sprawdzi się raczej w przypadku bardziej wymagającej - problemowej, suchej czy dojrzałej.

Ostatecznie bardzo się z nim polubiłam. Shociaż na początku zastanawiałam się, jak dam radę zmęczyć aż 300 ml tej mazi, to pod koniec używania już żałowałam, że się skończy. Nie planuję ponownego zakupu, bo chociaż masło ma dużo zalet, to jednak cena 80 zł jest dla mnie zaporowa i póki co nie stać mnie na takie wydatki.



Opakowanie bez zastrzeżeń - lubię słoiczki, bo można wykorzystać kosmetyk do samego końca. Ten szczególnie mi się spodobał, bo jest przezroczysty i ma estetyczne, metalowe wieczko. Po zużyciu masła można odlepić naklejki i wykorzystać opakowanie np. do przechowywania drobiazgów.

Seria Granatapfel zawiera naprawdę dobre jakościowo kosmetyki, jednak ich wysokie ceny i słaba dostępność nieco ujmują im atrakcyjności.

niedziela, 20 stycznia 2013

Kakaowe masło do ciała: Ziaja vs Oceanic


Dzisiaj na blogu porównanie dwóch maseł kakaowych do ciała - z oferty Ziai oraz Oceanic.
Od dawna jestem fanką maseł Ziai, miałam już wszystkie zapachy z tej serii, ale smarowidło Oceanica testuję po raz pierwszy (dostałam je na ostatnim zjeździe blogerek warszawskich).


Na pierwszy rzut opis masła Ziai:

Zawiera:
- OMEGA 3, OMEGA 6 - grupa NNKT, niezbędnych do prawidłowego odżywienia, nawilżenia i ochrony skóry.
- WITAMINĘ E - "witaminę młodości"
DZIAŁANIE
- uzupełnia niedobory lipidów
- regeneruje naturalną barierę ochronną, wyraźnie poprawia elastyczność i miękkość naskórka
- pozostawia skórę delikatną i aksamitną w dotyku
- ma przyjemny kakaowo-śmietankowy zapach

źródło: www.ziaja.com




Cena: 10 zł

Pojemność: 200 ml 


Do masła Ziai mam sentyment, bo było to jedno z pierwszych używanych przeze mnie maseł do ciała. Pierwsze kupiłam chyba kokosowe, później kakaowe, oliwkowe, waniliowe, Sopot Spa i pomarańczowe. Zawiodłam się tylko na pomarańczowym, ale nie na samym kosmetyku, tylko na jego chemicznym zapachu (kokosowe też było nieco mdłe). Do pozostałych wersji wracam ciągle jak bumerang, szczególnie do masła kakaowego zimą, a do sopockiego latem.

Masło jest gęste, zbite, ma typowo maślaną i jednocześnie kremową konsystencję, a przy tym nie jest zbyt tłuste.ciało pokryte delikatnym filmem ochronnym, jednak nie lepkim i tłustym. Bardzo przyjemnie się je rozprowadza. Kakaowe dodatkowo lekko zabarwia skórę, ale nie jest to odcień typowy dla kremów brązujących, a wyrównanie kolorytu (nie brudzi przy tym ubrań). 




To, co zdecydowanie wyróżnia masło kakaowe, to oczywiście jego obłędny zapach. Trudno go jednocześnie zdefiniować - dla mnie to coś pomiędzy czekoladowym budyniem, a kakao z mlekiem. Nie jest chemiczny. Pozostaje bardzo długo na skórze, przesiąka nim też pidżama. Nie jest jednak aż tak intensywny, by przyprawiał o ból głowy.

Jeśli chodzi o działanie masła, to moje wymagania spełnia stuprocentowo. Pozostawia skórę miękką, nawilżoną, elastyczną i gładką. Likwiduje wszelkie ściągnięcie, jest łagodne, nie powoduje podrażnień nawet po depilacji, co zdarzało się innym, pachnącym specyfikom. Zaraz po wodzie zawiera olej palmowy, a także wysoko w składzie masło Shea, co może tylko potwierdzać pozytywny wpływ na skórę.




Jedyny minus to dla mnie wydajność, a raczej jej brak. Być może wynika to z tego, że moja skóra uwielbia ten kosmetyk, domaga się nakładania grubej warstwy i nigdy nie ma go dosyć - podejrzewam, że mogłabym za jednym razem wsmarować w siebie nawet całe opakowanie (muszę tu wspomnieć, że masło nie roluje się nawet przy dwukrotnym smarowaniu tej samej partii ciała). Zużywam więc kosmetyk szybko, nawet w niecały miesiąc stosując na zmianę z innymi smarowidłami. Plus jest taki, że zanim zapach zdąży mi się nieco znudzić, dobijam już do dna i planuję zakup kolejnej wersji zapachowej.

Opakowanie charakterystyczne dla Ziai, poręczne i wygodne, pozwalające na wydobycie kosmetyku bez problemów i do samego końca. Swego czasu kolekcjonowałam nawet opakowania po kolorowych masłach Ziai i przechowywałam w nich różne drobiazgi.

Cena jak na masło standardowa, często można nabyć je w promocji i zwykle wtedy kupuję kilka na zapas. Dostępność znakomita - są zarówno w sieciowych, jak i lokalnych drogeriach, super i hipermarketach, a także w wiejskich sklepikach na półce z chemią.



Na drugi rzut recenzja masła kakaowego firmy Oceanic z serii AA Ciało Wrażliwe. Najpierw opis producenta:

Pielęgnująca formuła zawiera masło kakaowe i masło Shea, które redukują suchość naskórka i intensywnie odżywiają skórę, nadając jej aksamitną gładkość.
Witaminy A i E działają regenerująco, opóźniają procesy starzenia się skóry, przeciwdziałają utracie jej elastyczności i sprawiają, że zachowuje jędrność i odzyskuje miękkość.
Alantoina łagodzi podrażnienia.
Testowany dermatologicznie na osobach z chorobami alergicznymi skóry
Z hypoalergiczną kompozycją zapachową, pH neutralne dla skóry.





Cena: 12 zł

Pojemność: 250 ml 


Produkt Oceanica z serii AA Ciało Wrażliwe jest także nazwane masłem, chociaż moim zdaniem ma z nim mniej wspólnego niż kosmetyk Ziai. Trudno opisać konsystencję - do masła mu zdecydowanie daleko, ale z drugiej strony jest dużo gęstszy od standardowego balsamu do ciała.

Kosmetyk nie jest tłusty, wchłania się bezproblemowo i bardzo szybko, nie pozostawia żadnej warstwy. Nie potrzeba dużej ilości, by pokryć skórę, przez co jest znacznie bardziej wydajny niż masło Ziai. Jeśli chodzi o zapach, to nie przypomina mi czekolady ani kakao, jest słodki i nietypowy, coś jak słodkie ciasteczka - bardzo mi się podoba. Na skórze staje się subtelny, niedrażniący i miło otula przed snem.




Ze względu na zapach i konsystencję przyjemnie się go używa. Niestety jak dla mnie zalety produktu Oceanic na tym się kończą.

Strasznie denerwuje mnie opakowanie. Butelka wykonana jest z grubego plastiku, przez co ciężko się ją naciska. W połączeniu z gęstą zawartością powoduje to irytujący problem z wydobyciem preparatu. Pod koniec używania masło osadza się na ściankach i za nic nie chce się wycisnąć.

Działanie ma przeciętne. Skóra jest po nim przyjemna w dotyku, ale jak dla mnie niedostatecznie nawilżona. Zaraz po posmarowaniu jest nie najgorzej, ale rano mam wrażenie, że niczym się nie smarowałam. Czuję się jakbym zastosowała lekkie mleczko do bezproblemowej skóry, a nie preparat nazwany masłem, przeznaczony do skóry bardzo suchej. Nie mam co prawda przesuszonej skóry na ciele, ale przez kilka lat pielęgnacji przyzwyczaiłam się do stosowania ciężkich, tłustych i treściwych balsamów i maseł - wybieram więc zwykle te dla skóry suchej. Mam wrażenie, że ten kosmetyk dla wymagających będzie niestety za słaby.



Pojemność większa niż w przypadku Ziai, a cena podobna. Biorąc pod uwagę wydajność kosmetyku, tak jak wspomniałam, przewagę ma Oceanic, jednak w moim odczuciu w całym starciu zdecydowanie wygrywa Ziaja.


wtorek, 16 października 2012

Farmona Tutti Frutti: mus do ciała i olejek do kąpieli Melon & Arbuz









Seria Tutti Frutti Farmony cieszy się popularnością na rynku już od wielu lat. Do tej pory sama używałam też kilku produktów. Miło wspominam m. in. masło do ciała Liczi i Rambutan oraz mus do ciała Mango i Brzoskwinia, natomiast masło do ciała Karmel i Cynamon, które zawsze mam w zapasie na półce, jest moim prawdziwym hitem jesienno-zimowym.

W czerwcu na zjeździe blogerek otrzymałam od firmy Farmona aż 4 produkty z serii Tutti Frutti: mus, peeling, olejek oraz żel, wszystkie w wersji zapachowej Melon i Arbuz. Zdecydowanie to dla mnie najgorsza opcja zapachowa spośród dostępnych z Tutti Frutti. To dlatego, że dawno temu zużywałam wiele opakowań melonowej pianki do golenia Venus i okropnie zbrzydł mi ten aromat. Na pewno wielu osobom się spodoba, szczególnie lubiącym świeże, orzeźwiające, letnio-owocowe zapachy, ale dla mnie na dłuższą metę jest naprawdę męczący.

To tyle wstępu, teraz słowo od producenta o musie do ciała:

Mus do ciała Tutti Frutti zawiera fitoendorfiny- cząsteczki szczęścia, które wprowadzają w doskonały nastrój, stymulują pozytywną energię, radość i chęć do działania. Dzięki zawartości karite głęboko nawilża, odżywia i ujędrnia, sprawiając że ciało staje się zachwycająco miękkie, delikatne i jedwabiście gładkie. Owoce noni rosnące na bajecznych, przepełnionych słońcem wyspach Polinezji zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalają cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia.


Cudownie lekki mus do ciała o wyjątkowych właściwościach pielęgnacyjnych i soczyście świeżym zapachu melona i arbuza. Oszałamiająca radość życia! Tak pachnie szczęście!

źródło: www.farmona.pl



mus_melon.jpg




Pojemność: 300 ml

Cena: 12 zł


Nazwa produktu nie najlepiej trafiona, może kosmetyk nie jest gęsty i tępawy jak typowe masło, ale tym bardziej nie jest "cudownie lekkim musem". Najbardziej przypomina mi nieco rozrzedzony budyń. Pamiętam, że kilka lat temu kupując pierwszy mój mus z tej serii (był to chyba Mango i Brzoskwinia) byłam zawiedziona konsystencją, bo spodziewałam się czegoś w stylu napompowanej, delikatnej pianki. Teraz jak najbardziej mi odpowiada.

Mus jest lekki, nietłusty, dobrze się rozprowadza (świetny efekt "poślizgu" przy smarowaniu), szybko wchłania, ma przyjemny, limonkowy kolor. Nie trzeba używać go w dużych ilościach, wystarczy naprawdę niewiele, by wysmarować całe ciało. Nie pozostawia też na skórze nieprzyjemnego, tłustego filmu. O zapachu już wspominałam, dodam tylko że jest wyjatkowo intensywny w tym produkcie i utrzymuje się na ciele przez wiele, wiele godzin i cały czas jest dokładnie taki sam jak w chwili aplikacji. Po użyciu zapach przenosi się na ubrania, więc często pachnie nim cała pidżama, a także pościel.




Nie mam przesuszonej skóry na ciele i wysokich wymagań jeśli chodzi o stopień nawilżenia, dlatego mus Farmony mi wystarcza. Skóra jest po nim gładka, dobrze nawilżona i pachnąca. Nie radzę tylko używać kosmetyku po depilacji - zafundowałam sobie przez niego porządne podrażnienia (nie wiem czy to kwestia jakiegoś składnika, czy zbyt silnej, sztucznej mieszanki zapachowej).

Najbardziej zadziwia mnie jego wydajność. Zawsze mam wrażenie, że smaruję i smaruję, a wcale go nie ubywa. Z pewnością to nie tylko zasługa znacznie większej pojemności (300 ml), ale przede wszystkim samego produktu. Przy nietrafionym zapachu jest to niestety męczące. Cena niewygórowana szczególnie biorąc pod uwagę dużą wydajność.

Opakowanie wygodne, można wykorzystać mus do samego końca, od nowości zabezpieczone jest folią ochronną. Design bardzo "apetyczny" i przyciągający uwagę. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po musy Farmony, ale nie w wersji melonowo-arbuzowej. Bleee.






Jako drugi produkt zrecenzuję olejek do kąpieli. Najpierw opis ze strony producenta:


Tutti Frutti Olejek do kąpieli Melon & Arbuz - pełnia szczęścia! zawiera fitoendorfiny
Wyjątkowo wydajny olejek do kąpieli z puszystą pianą i soczystym zapachem świeżych melonów i arbuzów. Oszałamiająca radość życia! Tak pachnie szczęście!
Olejek do kąpieli Tutti Frutti zawiera fitoendorfiny- cząsteczki szczęścia, które wprowadzają w doskonały nastrój, stymulują pozytywną energię, radość i chęć do działania. Owoce noni rosnące na bajecznych, przepełnionych słońcem wyspach Polinezji zwiększają wydzielanie endorfin, pozwalają cieszyć się wspaniałym nastrojem i pełnią szczęścia. Wyjątkowo lekka, puszysta piana zmysłowo otula ciało, a radośnie świeży, soczysty zapach pobudza i orzeźwia. Dzięki zawartości olejku z kokosów nie wysusza skóry, delikatnie ją nawilża i wygładza.

źródło: www.farmona.pl 




Pojemność: 500 ml

Cena: 12 zł


No cóż, ten "olejek" koło olejku nawet nie stał. To po prostu płyn do kapieli, może tylko nieco bardziej gęsty od typowego płynu.

Miałam do czynienia z wieloma olejkami, płynami i innymi umilaczami kąpieli, a ten nie wyróżnia sie wśród nich niczym szczególnym. Trzeba wlać kilka razy więcej niż 25 ml podane na opakowaniu, żeby zapach był w ogóle zauważalny, a mizerna piana jako tako widoczna. Niestety jest przez to niewydajny, bo starcza zaledwie na kilka kapieli.




Ma jaskrawozielony, optymistyczny kolor i konstystencję rozwodnionego żelu pod prysznic. Nie pielęgnuje skóry, ale też nie wysusza, o co obawiałam się po pobieżnym przejrzeniu składu. Podczas kąpieli z tym produktem nie czuję odprężenia, relaksu i tego całego szczęścia z rzeczonych endorfin. Może po prostu zapach nie trafia w mój gust i na tym polega cały problem.

Opakowanie zgrabne i poręczne mimo dużej pojemności, tak jak w przypadku musu ma przyjazny design. Dzięki przezroczystej butelce można też łatwo ocenić ilość płynu. Estetycznie nie pasuje mi jedynie metalowa zakrętka, chociaż jest szczelna, wygodna i łatwo ją odkręcić mokrymi rękami.


wtorek, 7 sierpnia 2012

Recenzje mini produktów The Secret Soap Store: żelu bambus z miętą oraz masła antycellulit i ujędrnianie




Na zjeździe blogerek w Warszawie otrzymałam trzy produkty The Secret Soap Store: mini żel pod prysznic Bambus i mięta, mini masło do ciała antycellulit  i ujędrnianie ze świeżym sokiem owocowym oraz krem do rąk z masłem Shea o zapachu passiflory.
Przyznam szczerze, że wcześniej o tej marce nie słyszałam. Z jednej strony byłam ciekawa nowych produktów, ale z drugiej trochę odpychały mnie zapachy, bo generalnie nie przepadam za wszystkim, co świeże i cytrusowe. Zaczęłam więc używać kremu do rąk, ale miniaturki odłożyłam w głąb szafki. Przypomniałam sobie o nich przed wyjazdem nad morze i pomyślałam, że może zabiorę je na wyjazd. Przetestowałam i jestem naprawdę pod wrażeniem. Na pierwszy rzut recenzja żelu bambusowo-miętowego.





Informacje od producenta:


Seria Bambus z miętą

Mięta pieprzowa. To jedno z najpopularniejszych polskich ziół. Mięta jest nie tylko popularna, powszechna ale i wielozadaniowa. Jej zielone listki zawierają całe bogactwo aromatycznych i pożytecznych składników, takich jak: olejek lotny, kwas askorbinowy, rutyna, betaina, witaminy C i A oraz żelazo.
Bambus. Ta niezwykle smukła roślina potrafi urosnąć nawet metr w ciągu doby. Sok z jej liści bogaty w sole mineralne, mikroelementy i olejki eteryczne pobudza skórę do działania, przyspiesza przemianę materii, usprawnia wydalanie toksyn. Dzięki temu po zastosowaniu kosmetyków zawierających olejki bambusowe skóra staje się gładsza, świeża i ma ładniejszy koloryt.
Seria zawiera:
- sól do kąpieli
- mleko do kąpieli
- płyn do kąpieli
- żel pod prysznic
- olejek w żelu do ciała i do masażu
- mydło w kostce

źródło:  www.scandiacosmetics.pl

Pojemność: 200 ml


Cena: ok. 19 zł



Żel nie należy do bardzo gęstych, ale też nie lejących. Co najdziwniejsze, kosmetyk zmienił barwę w trakcie używania - z ciemnej, trochę fluorescencyjnej mięty na jasnozieloną trawkę. Myślę, że na zdjęciach widać dokładną różnicę. Początkowo myślałam, że może się zepsuł, ale nic się nie zmieniło poza kolorem, zarówno konsystencja, zapach jak i działanie. Hmm, magia po prostu.

Pachnie świeżo, ale oryginalnie, znacznie bardziej bambusowo niż miętowo, w zasadzie mięta jest tylko delikatne zaakcentowana. Odpowiada mi, a to rzadkość, żebym polubiła jakiś świeży zapach żelu. Myślę, że jest na tyle bezpieczny i dobrze skomponowany, że większość konsumentów umieści go w kategorii "ładny". Wydaje mi się, że z powodzeniem sprawdzi się też u mężczyzn.

Pieni się specyficznie, coś a la pianka z żelu do golenia. Jest wydajny, bo potrzeba go naprawdę odrobinę żeby się umyć. Myślałam, że miniaturka starczy mi na góra 2-3 razy, ale używałam żelu znacznie dłużej. Myje bez zarzutu i nie wysusza skóry, za co ogromny plus.

Moim zdaniem cena jak na żel pod prysznic wysoka, ale przy tej wydajności można przeżyć. Kusi mnie szczególnie inna wersja zapachowa Serii Rewitalizującej - Drzewo cedrowe z pieprzem. Jak wykończę zapas żeli, to pewnie się skuszę.






A teraz prawdziwa perełka, czyli ...

SPA masło do ciała antycellulit i ujędrnianie ze świeżym sokiem cytrusowym

Naturalne kwasy owocowe AHA zawarte w cytrusach i żurawinie szczególnie zalecane w przeciwdziałaniu procesowi starzenia się skóry, jako że wpływają na redukcję zmarszczek powierzchownych, poprawiając spoistość i zwartość skóry. Są czynnikiem determinującym lepsze nawilżenie oraz elastyczność skóry. Doskonałe w leczeniu przebarwień skóry, rozstępów, trądziku oraz blizn potrądzikowych. Przy zwalczaniu cellulitu kwasy owocowe znajdują zastosowanie jako stymulatory mikrocyrkulacji, jak i nośniki innych substancji aktywnych. Algi brązowe skutecznie wspomagają walkę z cellulitem.
Owocem drzewa pomarańczowego, które rozprzestrzeniło się z obszarów tropikalnej Azji, jest spora kulista jagoda koloru pomarańczowego. To prawdziwa skarbnica zdrowia, witamin i minerałów. Olejek pomarańczowy ma działanie antyoksydacyjne, łagodzące, przeciwzmarszczkowe i antynowotworowe. Działa dezynfekująco, polecany jest dla poszarzałej, mieszanej i tłustej cery oraz w przypadku cellulitu.

Olejek cytrynowy pochodzi z Indii, Południowych Włoch, Izraela, z USA, Gwinei, Cypru posiada właściwości bakteriobójcze i bakteriostatyczne, przeciwzapalnie. Poprawia funkcje systemu immunologicznego, przyspiesza gojenie się ran.
Świeżo wyciskany sok cytrynowy źródło witamin i minerałów. Sok dodawany bezpośrednio po wyciśnięciu pozwala na uwolnienie sił witalnych.
Algi brązowe Dobroczynne działanie alg na skórę jest związane z ich działaniem odżywczym i nawilżającym. Poprawiają ukrwienie, przywracają naturalne pH, regulują czynności gruczołów łojowych. Glony są wykorzystywane w preparatach do profilaktyki i leczenia cellulitu, rozstępów, trądziku. Sproszkowane algi stosuje się do okładów, zawijań, kąpieli regenerujących.

Algi są znakomicie przyswajane przez tkanki ludzkie, ponieważ skład chemiczny ich plazmy podobny jest do składu plazmy człowieka. W ich składzie znajdują się aminokwasy, białka, lipidy, witaminy (A, z grupy B oraz C, E) i mikroelementy( wapń, jod, kobalt, cynk, miedź,magnez, brom, żelazo, mangan).

źródło:  www.scandiacosmetics.pl

Pojemność: 230 ml

Cena: ok. 60 zł




Kosmetyk dostał tytuł Doskonałości Roku Twojego Stylu i ... nie dziwię się dlaczego, bo jest doskonały. To jeden z niewielu produktów, w których zakochałam się od pierwszego maźnięcia. 

Ma cudowną, musową, lekką konsystencję, jaskrawy, jasno-żółtozielony kolor oraz nieziemski, soczysty zapach. Na szczęście nie ma on wiele wspólnego z pomarańczą i cytryną, a kojarzy mi się ... z różową gumą Orbit. Normalnie pełnia szczęścia!

Rozsmarowuje się bezproblemowo, wchłania błyskawicznie. Od razu wyraźnie napina i ujędrnia skórę. Właśnie to napinanie w połączeniu z rewelacyjnym zapachem najbardziej mnie urzekło. Ten mały słoiczek zużywałam z ogromnym pietyzmem i myślałam, że się zapłaczę wygrzebując resztki. Trudno mi mówić o faktycznym działaniu na cellulit, bo 50 ml produktu starczyło tylko na kilka aplikacji, więc długotrwałych efektów nie mogę ocenić. Doraźne działanie zachwyciło mnie jednak na tyle, że bardzo chciałabym wypróbować pełnowymiarowe opakowanie. Niestety masło z serii Yerba Mate to produkt przeznaczony dla salonów Spa i nie spotkałam go w sprzedaży. Cena wysoka, ale byłabym skłonna wydać nawet tyle na ten kosmetyk, bo naprawdę jestem nim oczarowana.




Otrzymałam miniaturki w zastępczych/miniaturowych opakowaniach, na których nie został wydrukowany skład INCI. Napisałam w tej sprawie do firmy i poprosiłam o przesłanie składów. W odpowiedzi otrzymałam sympatyczny e-mail wraz ze skanami etykiet, które opublikowałam w tym poście. Wielki plus dla The Secret Soap Store za podejście do klienta!

czwartek, 7 czerwca 2012

Masła do ciała Be Beauty z Biedronki: ujędrniające Brazylia i odżywcze Afryka




W minione lato na produkty Be Beauty z Biedronki panował istny szał. Kupiłam wtedy na wyprzedażach peeling do ciała Borówka, który bardzo miło wspominam oraz masła do ciała: Brazylię i Afrykę. Ponieważ zapasów smarowidłowych mam mnóstwo, więc masła dopiero niedawno doczekały się wyciągnięcia z szafki. 

Najpierw zdjęcia opakowań, obietnice producenta i składy:


MASŁO BRAZYLIA



MASŁO AFRYKA


Pojemność: 200 ml

Cena: ok. 5 zł 


Konsystencja maseł nie jest tępa i zbita, jak to często bywa przy takich produktach. Powiedziałabym, że najbliżej im do gęstego, lekko żelowego balsamu (jednak absolutnie nielejącego) lub serka homogenizowanego. Masła wspaniale się aplikuje - rozsmarowują się łatwo i gładko, szybko się wchłaniają i nie mażą po skórze. Nie są kleiste, po użyciu skóra nie lepi się do ubrań. Naprawdę pod względem konsystencji nie można mieć żadnych zastrzeżeń. 

MASŁO BRAZYLIA




Masła różni oczywiście zapach, a także kolor. Masło Brazylia ma odcień kremowy, pachnie trochę cytrusowo, jednak bardziej jak trawa cytrynowa niż typowe cytrusy. Na początku zapach mi nie odpowiadał (bo za cytrusowo-odświeżaczowymi woniami nie przepadam), ale z czasem zmieniłam o nim zdanie. Świetnie pobudza, wyzwala energię i stawia na nogi, dlatego polecam go na okres wiosenno-letni. Afryka ma ciemniejszy kolor, taki oliwkowo-żółty. Zapach masła jest otulający i ciepły, trochę orzechowy, orientalny, waniliowy, może nieco kadzidlany. Idealny na chłodne, jesienno-zimowe wieczory, naprawdę genialnie relaksuje i odpręża. 


MASŁO AFRYKA



Masła świetnie nawilżają skórę, sprawiają, że jest miękka i gładka oraz kusząco pachnąca. Nawilżenie czuć jeszcze długo, długo po aplikacji kosmetyku. Szkoda tylko, że zapach nie utrzymuje się jeszcze dłużej.

Opakowanie typowe dla masła, czyli odkręcany słoiczek. Może nie do końca to higieniczne, ale ja akurat lubię słoiki, bo można wykorzystać kosmetyk do końca bez konieczności rozcinania i wygrzebywania zawartości. Słoik od nowości zabezpieczony był nakładką z aluminiowej folii - dzięki temu wiemy, że nikt wcześniej nie grzebał paluchami w kosmetyku. Cena rewelacyjna jak na masło do ciała! Ciekawie zaprojektowana, estetyczna okładka także zachęca do zakupu.

Żałuję tylko, że masła były dostępne tylko sezonowo i nie ma ich w stałej ofercie Biedronki. Czasami w niektórych sklepach można je znaleźć gdzieś w bałaganie. Poszukajcie, może Wam się jeszcze poszczęści!





Dzięki tym masłom przekonałam się po raz enty, że tanie nie znaczy złe, wręcz przeciwnie. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po produkty Be Beauty. Teraz używam ochronnego kremu do rąk w zielonym opakowaniu i jestem nim zachwycona - recenzja niedługo pojawi się na blogu. 


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...