Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sleek. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lipca 2012

Paleta Glory z serii Olympic Collection od Sleek Make Up



Dzisiaj swatche najnowszej, jeszcze ciepłej palety Sleek Make Up - Glory, pochodzącej z limitowanej kolekcji Olympic Collection, zaprojektowanej przez markę z okazji Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Obok palety w serii ukazał się róż Honour oraz koloryzujący balsam do ust Pride Pout.

Jako sleekomaniaczka oczywiście musiałam zamówić, jak tylko pojawiła się w sprzedaży.





 Nazwy i kolory cieni pochodzą od linii londyńskiego metra.




Górny rząd od lewej:
- Tube: kremowy opalizujący złotem
- Overground: z pozoru beżowy, jednak na oku delikatny odcień łososia
- Bakerloo: perłowy, miedziany brąz
- Jubilee: iskrzące srebro, lekko opalizujące na wrzosowo
- Platform: matowa szarość
- Northern: głęboki odcień metalizowanego, atramentowego granatu

W świetle dziennym:


W świetle sztucznym:




Dolny rząd od lewej:
- District: metaliczna zieleń wpadająca w morski
- Hammersmith and City: słabiej napigmentowany odcień perłowego, malinowego różu
- Picadilly: metalizowany odcień kobaltu
- Circle: intensywna, kanarkowa żółć
- Victoria: śliczny, perłowy, lazurowy błękit
- Central: matowa, malinowa czerwień


W świetle dziennym: 


 W świetle sztucznym:



Po dwóch paletach matowych Darks i Brights (swatche tutaj: KLIK) Sleek wyprodukował coś dla mnie, czyli paletę ze znaczną przewagą perłowych cieni (maty znajdziemy w niej jedynie dwa). Zachwyciły mnie barwy Glory, szczególnie jestem pod wrażeniem żółci Circle - moim zdaniem najlepiej napigmentowanej i najładniejszej z dotychczasowych. Śliczny jest także błękit Victoria oraz bardzo oryginalne odcienie Overground i Jubilee. W zasadzie nie ma w palecie koloru, który by mi nie odpowiadał. Może tylko wymieniłabym jeden z cieni Northern i Picadilly na jakiś fiolecik.

Przyznam, że według mnie to jedna z lepszych, jeśli nie najlepsza limitowana edycja Sleeka. Górny rząd pozwala nam wyczarować dzienne makijaże w brązach i szarościach. Dodając do takiego dzienniaka odrobinę dowolnego koloru z dolnego rzędu, mamy już mnóstwo kombinacji na codzienny, ale nie nudny makijaż.
Glory jest naprawdę uniwersalna, można poszaleć z barwami, jak i wykonać całkowicie stonowany i tradycyjny make up. Chociaż dostałam ją dopiero dzisiaj to wiem, że będzie to jedna z palet używanych przeze mnie najczęściej.

Glory jest też kolejną po Darks i Brights paletą w mojej kolekcji, pozbawioną charakterystycznego dla Sleeka tłoczenia - krateczki. Bardzo żałuję, że firma zrezygnowała z produkcji cieni z tym 'gofrowym' ornamentem. O ile przy matowych paletach tak tego nie odczułam, o tyle cienie perłowe znacznie bardziej kruszą się w opakowaniu. Tylko po zrobieniu swatchy na ręce paleta Glory (tzn. jej odcienie perłowe) wygląda jakby była używana przeze mnie przynajmniej kilka tygodni. Mam wrażenie, że cienie będą się szybciej zużywały. Poza tym dzięki tłoczeniom Sleek był rozpoznawalny, oryginalny pośród setek palet innych firm. Szkoda, mam nadzieję, że kiedyś krateczki powrócą.



Przy okazji zapraszam do polubienia profilu Księżniczkowych pasji bez ładu i składu na Facebooku:


sobota, 19 maja 2012

Palety Sleek Ultra Mattes Brights & Darks



Na nowe, limitowane palety Sleeka czekałam już od kilku miesięcy. Liczyłam po cichu, że w końcu pojawi się jakaś paleta złożona z fioletów, ale i tym razem niestety tak się nie stało.
Limitowanki pojawiły się nawet dwie, jednak w 100% matowe, w dwóch wersjach kolorystycznych - Brights i Darks. Oczywiście, mimo że za matami nie przepadam i podobnych odcieni mam już dziesiątki, musiałam kliknąć obie.

 

PALETA BRIGHTS


Górny rząd od lewej:
- Chill: jasny, słabiej napigmentowany błękit
- Pout: malinowy, ciemny róż
- Sugarlite: ametystowy fiolet z podtonami różu
- Dragon Fly: szmaragdowa zieleń
- Pucker: różowo-różowy odcień gumy balonowej
- Bamm!: brudno-żółty



Dolny rząd od lewej:
- Cricket: średnia zieleń
- Bolt: intensywny, lazurowy niebieski
- Strike: mocny, idealnie pomarańczowy pomarańcz
- Floss: leciutki, delikatny róż
- Crete: jasna szarość
- Pow!: bardzo jasna, kremowa cytrynka





PALETA DARKS

Górny rząd od lewej:
- Orbit: ciemny, matowy teal

- Ink: idealna nazwa dla tego koloru; czysty, matowy atrament
- Highness: ciemny, "adwentowy" fiolet
- Noir: sleekowa czerń
- Dune: też trafiona nazwa; jasny, piaskowy, wydmowy mat
- Pillow Talk: jaśniutki, rozbielony róż



Dolny rząd od lewej:
- Thunder: średnio-ciemna szarość
- Maple: ciekawy kolor; brunatno-bordowy, ciepły mat
- Flesh: zgodnie z nazwą to ciepły, cielisty kolor
- Paper Bag: chłodny, ciemny brąz
- Villan: matowa śliwka
- Fern: butelkowa zieleń; tytułowej paproci mi nie przypomina


Jak wiadomo maty różnią się jakością od cieni metalicznych Sleeka, oczywiście z korzyścią dla tych drugich. Mimo to cieszę się z zakupu. Poza kilkoma kolorami (np. trzy z prawej w dolnym rzędzie Brights) są bardzo dobrze napigmentowane.
W Brights jest trochę szalonych kolorów, Darks to taka stonowana elegancja. Moim zdaniem obydwie są dobrze skomponowane i warte uwagi. Uważam, że także cienie słabiej napigmentowane są trafione, bo możemy ich użyć do rozjaśnienia innych kolorów, czy pod łuk brwiowy.

Brights wymalowałam się wczoraj do pracy i dostałam tyle komplementów (zarówno od nauczycieli jak i od uczniów) jak nigdy. Co prawda często mnie ktoś chwali za makijaż (co za skromność :)), ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby aż tyle osób jednego dnia. A rano się nawet zastanawiałam, czy nie zmyć tego makijażu i nie zrobić od nowa, bo szczerze mówiąc, to nie bardzo mi wyszedł. Chyba siła kolorów tak zadziałała, że się wszystkim podobał.


źródło zdjęcia: profil Sleek Make Up na Facebooku.



Kiedy odebrałam paletki od listonosza pokazałam je mężowi, który znając moje ilości wszystkich palet, zachwycony chyba nie był. Otwieram najpierw Brights.
- I jak? Śliczna, prawda?
- A jak ona się nazywa? Chyba "papuga" :)
- Hmm, a ta jak się powinna nazywać? (pokazuję Darks).
- Ta? Hmm, "mam już takie trzy"?






Przypominam, że do dzisiaj, do godziny 23.59 można zgłaszać się do udziału w rozdaniu na moim blogu, w którym do wygrania zestawy kremów na dzień i na noc firmy Kosmetyki DLA. Do wyboru kremy "Niszcz pryszcz" i "Dar piękna". Zapraszam serdecznie! KLIK

sobota, 7 kwietnia 2012

Paleta Circus od Sleek Make Up


Jak już pisałam wpadłam ostatnio w szał zakupowy palet z limitowanych edycji Sleeka w sklepie Kosmetykomania. Na pierwszy rzut przedstawię Wam swatche palety Circus, która jako jedyna ze wszystkich jest w czerwonym kolorze.




Górny rząd od lewej:
- matowa malina
- perłowy, ciemny fiolet
- jasny, matowy róż; jak guma balonowa
- biały mat o zerowej pigmentacji, taki cień-widmo
- matowa, kanarkowa żółć
- matowy fioleto-róż


W świetle dziennym:



W świetle sztucznym:



Dolny rząd od lewej:
- matowa, sleekowa czerń
- jasny, matowy, lawendowy fiolet
- metaliczna limonka
- matowy lazurowy błękit
- pięknie metalizowany, intensywny odcień granatu
- matowy, soczysty pomarańcz


W świetle dziennym:



W świetle sztucznym:



Większość kolorów to maty. Ich jakość i pigmentacja jest bardzo zróżnicowana. Najsłabszy jest biały, mizerne (ale znacznie lepsze od białego) są lawendowy fiolet, jasny róż i lazurowy błękit. Najlepiej napigmentowana jest oczywiście czerń, a także żółć, pomarańcz i malina.
Kolory metaliczne: limonka, granat i ciemny fiolet są piękne, intensywne i idealnie napigmentowane.

Jestem bardzo zadowolona z tej paletki, mimo że wolę metalizowane kolory Sleeka, które są tu tylko trzy, a jest aż dziewięć matów. Jest w palecie kilka kolorów, których nie ma w innych - najbardziej cieszą mnie odcienie fioletów, tak rzadkie u Sleeka. Podoba mi się też oryginalny, czerwony kolor, który wyróżnia ją spośród innych palet z mojej kolekcji.

sobota, 24 marca 2012

Safari - limitowana paleta od Sleek Make Up


W sklepie internetowym kosmetykomania.pl pojawiły się ostatnio w sprzedaży palety cieni z dawnych, limitowanych edycji Sleek Make Up! W dodatku w świetnej cenie - tyko za 28,90 zł (dla porównania na ebayu np. paleta Jewels kosztuje ok. 100 zł). Złożyłam już zamówienie i lecą do mnie nowe palety do sleekowej kolekcji: Circus, Bohemian, Jewels i Graphite. Do pełni szczęścia i posiadania wszystkich palet Sleeka potrzebuję już tylko Curious.

Paleta Safari, której swatche dziś pokażę, także była dostępna na kosmetykomanii, ale już się wyprzedała. Nic dziwnego, bo dla mnie to najlepsza paleta spośród limitowanych edycji Sleeka.
Nazwa idealnie wyraża jej kolorystykę - znajdziemy w niej piękne zielenie, brązy i żółcie. Na uwagę szczególnie zasługują zieloności, tak rzadkie w paletach Sleeka. Wszystkie kolory są świetnie napigmentowane i nie osypują się tak bardzo jak w pozostałych sleekowych paletach.



Górny rząd od lewej:
- matowa czerń obecna niemal w każdej palecie
- ciemny odcień żółci; taki "żyrafowy"
- 100% zielony, metalizowany; mój ulubiony kolor w palecie
- odcień igieł srebrnego świerka, pięknie metalizowany
- metaliczna miedź z dużą ilością czerwieni
- niemal identyczny jak drugi od lewej, trochę mniej napigmentowany i bardziej "brudny"

W świetle dziennym:
W świetle sztucznym:


Dolny rząd od lewej:
- matowy odcień średniego, chłodnego brązu (coś jak taupe), z dużą ilością srebrnych drobinek
- perłowa biel
- matowa, morsko-turkusowa, ciemna zieleń
- szmaragdowa zieleń metaliczna
- złoty z odrobiną brązu
- ciemny brunatny, lekko perłowy

W świetle dziennym:
W świetle sztucznym:

Skusiłyście się na zakupy na kosmetykomanii? Żałuję, że nie zdążyłam na Safari, bo kupiłabym drugą na zapas!

sobota, 10 marca 2012

Paleta Au Naturel Sleek Make Up kontra Heaven&Earth Make Up Academy


Dziś post ze swatchami dwóch palet o naturalnej kolorystyce: Au Naturel Sleek Make Up oraz Heaven & Earth Make Up Academy.

Paleta Sleek Au Naturel bije rekordy popularności. Nic dziwnego, bo to bez wątpienia muszmieć dla wszystkich lubiących delikatny, naturalny makijaż pozbawiony krzykliwych kolorów. Przez pewien czas zabrakło jej na allegro, a pojedyncze sztuki osiągały na aukcjach cenę nawet 100 zł. W tej chwili można ją kupić ponownie za ok. 30 zł.

Zdjęcia cieni będą tylko w świetle dziennym (w świetle sztucznym wyszły mi nieostre).

Kolory w górnym rzędzie od lewej:
- Nougat: matowa biel
- Nubuck: ciemny, matowy popiel
- Cappuccino: brązowawy beż, także matowy
- Honeycomb: podobny do Cappuccino tylko jaśniejszy, bardziej cielisty i z większą ilością żółtych tonów
- Toast: pomarańczowy jasny brąz, matowy
- Taupe: metaliczna beżowo-brązowa brzoskwinia, mocno opalizująca



Kolory w dolnym rzędzie od lewej:
- Conker: ciemny brąz z opalizującymi lekko drobinkami fioletu
- Moss: ciemna, perłowa zgniła zieleń
- Bark: matowy i ciemny odcień szarego brązu
- Mineral Earth: podobny do Bark, tylko o metalicznym wykończeniu
- Regal: ciemna, matowa i przydymiona śliwka
- Noir: sleekowa, matowa czerń



Jak widać po zużyciu najczęściej używam Cappucino - ląduje pod łukiem brwiowym, kiedy robię mocno perłowy czy metaliczny makijaż powieki i dodatkowe rozświetlenie w tym miejscu jest niepożądane. To kolor, który idealnie stapia się ze skórą, lekko przyciemnia i matuje. Górny rząd cieni palety Au Naturel (poza ostatnim cieniem) służy moim zdaniem do rozcierania, rozjaśniania cieni, zacierania granic między innymi kolorami. Jak na Sleeka są słabiej napigmentowane, ale uważam, że przy takiej kolorystyce to właśnie zaleta. Dolny rząd to różne wariacje ciemnego brązu i zbliżonych odcieni ziemi, wszystkie są świetnie napigmentowane.



Dla porównania przedstawię też jeden z moich ostatnich nabytków: paletę Heaven & Earth. Zrobiłam zamówienie palet MUA ze strony producenta - oprócz H&E stałam się posiadaczką Starry Night, Glamour Nights, Pretty Pastels oraz Glitterball Palette.

Paleta H&E zamarzyła mi się po obejrzeniu filmiku na youtube, w którym Ewelina porównuje ją do palety Naked Urban Decay.



O samych cieniach nie mogę powiedzieć dużo, bo testuję je dopiero od tygodnia. Wszystkie są perłowe i przypominają konsystencją i wyglądem cienie o wykończeniu Pearl z systemu Freedom Inglota. Lekko kruszą się w paletce, a osypują tylko nieliczne. Bardzo trwałe, trzymają się się dzielnie powieki do demakijażu. Nie są jednak tak odporne na warunki atmosferyczne jak cienie Sleeka. Gramatura cieni to 9,6 g, czyli na jeden cień przypada 0,8 g (w przypadku cieni Sleek to 1,1 g na cień). Cena niższa, bo 4 funty, czyli ok. 20 zł za paletę.
Opakowanie dość tandetne i niestety bardzo trudno się je otwiera. Sleek wygrywa zdecydowanie jeśli chodzi o jakość kasetki, szczególnie dzięki umieszczeniu lusterka.


Przyjrzyjmy się teraz bliżej kolorom cieni.

Górny rząd od lewej:
- rozbielony kremowy
- średni brąz z miedzianymi podtonami
- stare złoto o oliwkowym odcieniu
- jasna, cielista brzoskwinia; słabiej napigmentowana
- ciemny brąz
- jasny brąz opalizujący złotem i miedzią



Dolny rząd od lewej:
- średni brąz z pięknie połyskującymi drobinkami
- delikatny beżo-brąż
- cielista perła
- średni brązowy wpadający nieco w szarość; słabiej napigmentowany
- ciepły, średni brąz
- przybrudzony, ciemny brąz z mnóstwem połyskujących drobinek


Bardzo się cieszę, że na blogu przybywa obserwatorów. Kiedy dobijemy do setki zorganizuję rozdanie, w którym rozlosuję ... paletę Heaven&Earth! Nowiutką i zafoliowaną, kupioną specjalnie dla Was. Już dziś zapraszam Was do udziału.

wtorek, 6 marca 2012

Oh So Special - piękna paleta do dziennych makijaży od Sleek Make Up


Palet Sleeka nie muszę już przedstawiać. Na blogu wstawiałam do tej pory swatche Chaos, Curacao, PPQ, Paraguaya, Good Girl i Bad Girl.
Dziś będzie limitowana paleta Oh So Special - idealna propozycja do dziennych makijaży. Dziennych nie znaczy, że nudnych. Jeśli nie lubicie szaleć kolorami, a potrzeba Wam palety typu 'make up do pracy' to Oh So Special będzie świetnym wyborem. Zresztą wystarczy spojrzeć na odcienie.



Górny rząd od lewej:
- Bow: bardzo jasny, rozbielony cielisto-różowy mat, słabo napigmentowany
- Organza: perłowy, ciepły róż połyskujący na złoto
- Ribbon: matowy, ciepławy róż wpadający w koralowy
- Gift Basket: perłowy jasny brąz, lekko miedziany
- Glitz: metaliczne, stalowe, ciemne srebro z domieszką niebieskości
- Celebrate: ciemna, opalizująca śliwka z odrobiną brązu

W świetle dziennym:

W świetle sztucznym:
Dolny rząd od lewej:
- Pamper: jasny, koralowy, matowy róż; w tonacji odcienia Ribbon, jednak trochę jaśniejszy
- Gateau: chłodny, metalizowany róż opalizujący mocno złotem; przepiękny odcień
- The Mail: matowy jasny brąz, camel
- Boxed: matowy, chłodny, ciemny brąz; kolor mlecznej czekolady
- Wrapped Up: matowy, brunatno-szary odcień z odrobiną śliwki
- Noir: czarna, matowa czerń

W świetle dziennym:

W świetle sztucznym:
Chociaż większość cieni z Oh So Special mam w innych paletach Sleeka (Paraguaya, Storm i The Original), to cieszę się, że ją kupiłam. Kolory są świetnie dobrane i myślę, że zaspokoją potrzebę posiadania odcieni do dziennych makijaży. Oczywiście mówiąc 'zaspokoją' mam na myśli wszystkich, którzy kupują kolorówkę w rozsądnych ilościach, a nie cieniomaniaków jak na przykład ja.

poniedziałek, 27 lutego 2012

Paleta Sleek Me, Myself & Eye (PPQ)


Me, Myself and Eye to paleta nie tylko o oryginalnej nazwie, ale także kolorystyce. Na pierwszy rzut oka odcienie nie pasują do siebie, ale kiedy trochę lepiej ją poznamy i przetestujemy okazuje się, że możemy dzięki niej tworzyć piękne, niecodzienne makijaże.


Oczywiście pozbyłam się już denerwującej folii z nazwami cieni, więc skorzystałam z zasobów google, żeby je znaleźć.

Górny rząd od lewej:
- Barry White -satynowa biel o kiepskiej pigmentacji; ładnie rozświetla
- Black Box - sleekowa, matowa czerń
- Salt 'n' Peppermint - piękny, matowy turkus; świetna pigmentacja
- Simply Red - koralowa, matowa czerwień
- Pink Beret - matowy, morelowy róż podobny do odcieni w palecie Paraguaya
- Primal Green - ciemna, metalizowana oliwka z blaskiem antycznego złota; trochę się osypuje

Dolny rząd od lewej:
- Fade to Grey - metaliczne, szare srebro
- Blue Monday -bardzo ciemny, połyskujący granat wpadający w czerń; taki odcień nocy
- Supernova - matowa szarość z podtonami sinego fioletu i brązu; idealna w dziennym makijażu
- Chris de Burgundy - oryginalny odcień ciemnego, matowego, brudnego wina
- Lilac Allen - perłowy, jasny, liliowy fiolet; mój faworyt
- Golden Silvers - jasne złoto metaliczne, trochę gorzej napigmentowane

PPQ w świetle dziennym:



... i sztucznym:
Paleta daje możliwość tworzenia wielu makijaży, np.:

- Supernova i Chris de Burgundy stworzą stonowany, elegancki makijaż dzienny
- Barry White i Black Box złożą się na wieczorny, błyszczący smokey, a dodatek odcienia Blue Monday sprawi, że będzie lśnić piękną głębią granatu
- Pink Beret w połączeniu z Simply Red i turkusową kreską Salt 'n' Peppermint nadaje się na letni makijaż, który zwraca uwagę intensywnymi, radosnymi barwami
- Golden Silvers i Primal Green mogą zaistnieć na wielkie wyjście w towarzystwie strojnej sukni
- Fade to Grey i Lilac Allen dopełnią look z akcentami fioletu

To tylko luźne propozycje, oczywiście połączeń jest dużo więcej. Często te najbardziej zaskakujące okazują się najlepsze. Szczerze polecam zakup PPQ!

piątek, 3 lutego 2012

Paraguaya z limitowanej edycji Sleek MakeUp


Kolejny post z serii swatchy sleekowych palet. Tym razem przedstawię Wam Paraguayę.
Kupiłam ją kilka miesięcy temu, kiedy przez kilka dni palety były w standardowej cenie ok. 30 zł. Szybko się jednak wyprzedały i od tamtej pory pojedyncze sztuki osiągają zatrważające ceny, o ile w ogóle pojawiają się na aukcjach. I nic dziwnego, bo paleta jest wspaniała. Zresztą zobaczcie same.


Nie mam już folijki z nazwami cieni, dlatego skorzystałam z zasobów sieci, żeby je odnaleźć.

Górny rząd od lewej:
- Parfait - jasny, perłowy róż z domieszką beżu
- Blush - jasny, chłodny, różowy mat; typowy kolor różu na policzki
- Cameo - ciemny, matowy róż zbliżony do koloru gumy balonowej
- Persian Orange- odcień jasnej, metalizowanej miedzi
- Peach Gold - świetna nazwa dla tego koloru; pomieszanie czerwieni, ciemnego różu i miedzi ze złotym blaskiem
- Sand Stone - bardzo jaśniutki łososiowy mat

Dolny rząd od lewej:
- Bellini - złotoperłowy rozświetlacz, słabiej napigmentowany
- Redstone - matowa morela
- Persimmon - ciemny, łososiowy mat
- Tangelo - bardzo intensywny, ciemny pomarańcz wpadający w czerwień; świetna pigmentacja
- Bittersweet - matowa brunatna szarość; ciekawy odcień
- Stone - bardzo ciemny, "kamienny", matowy brąz

Tak prezentuje się Paraguaya w świetle dziennym:


... a tak w sztucznym:

Na życzenie dołączam też skład:


Paraguaya uderza ilością odcieni różu, łososia, brzoskwini, pomarańczu. Znajdziemy tu też szarości i brązy. Cztery odcienie są metalizowane, pozostałe osiem to maty.
Paraguayę używam zwykle do dziennego makijażu. Można stworzyć nią zarówno delikatne dzienniaki, stonowane eleganckie makijaże, jak i bardziej intensywne w barwach make-upy. Nie jest to paleta najczęściej przeze mnie używana, ani taka bez której żyć bym nie mogła, ale bardzo ją lubię. Myślę, że wielu osobom może przypaść do gustu.

Jak Wam się podoba kolorystyka? Próbowałyście trafić na okazję, żeby ją nabyć?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...