Kiedy pierwszy raz odkryłam Biochemię Urody zamówiłam polecany pomarańczowy olejek myjący. Od tamtej pory olejku hydrofilnego używam już kilka lat, ostatnio skusiłam się na wersję z dodatkiem eterycznego olejku z drzewa herbacianego, przeznaczonej dla tłustej cery. Na stronie Biochemii Urody znajdziemy wyczerpujący opis produktu:
Bazą olejku jest zimnotłoczony olej słonecznikowy, wybrany ze względu na gojące i nawilżające właściwości, dodatkowo olejek dostarcza skórze witaminę E i ekstrakt z rozmarynu - antyoksydanty.
Ponieważ formuła olejku nie zawiera wody, dlatego jest on trwały i nie wymaga dodatku substancji konserwujących.
Olejek
myjący zawiera dodatek naturalnego olejku eterycznego drzewka
herbacianego, o charakterystycznym, mocnym, ziołowym zapachu i silnych
własnościach antyseptycznych i gojących.
| ||
Drzewo herbaciane to wiecznie-zielone, średniej wielkości drzewo, występujące głównie w Australii. Drzewo to nie ma nic wspólnego z herbatą,
nazwa 'drzewo herbaciane' została mu nadana przez Kapitana Cooka i
innych brytyjskich kolonizatorów Australii, którzy na wzór Aborygenów
używali listków do parzenia aromatycznego napoju zastępującego herbatę.
Olejek drzewka herbacianego wykazuje działanie antyseptyczne, antybakteryjne, antywirusowe, przeciwgrzybicze oraz działa łagodząco i przeciwzapalnie. Polecany jest w przypadku cery tłustej, trądzikowej oraz przy skłonnościach do wyprysków, podrażnień i stanów zapalnych skóry.
Od strony aromatycznej, zapach olejku działa na organizm uspokajająco, łagodzi zdenerwowanie i napięcie.
|
||
W przeciwieństwie do tradycyjnych środków myjących, zawierających często silne detergenty (substancje myjące), olejek działa łagodnie i nie wysusza skóry, jednocześnie bardzo skutecznie zmywa wszelkie zanieczyszczenia skóry - tłuszcz, makijaż oraz nawet grube warstwy wodoodpornych produktów z filtrami UV.
Olejkiem można zmywać okolice oczu, jest on łagodny i nie powoduje szczypania, a dodatkowo zmywa makijaż, także wodoodporny tusz do rzęs. Wbrew pozorom olejek nie pozostawia wrażenia tłustości na skórze ani nie działa w żaden sposób komedogennie (nie zatyka porów), natomiast zmywa się kompletnie po spłukaniu wodą. Olejek daje dobry poślizg, dzięki czemu w trakcie mycia skóra nie jest naciągana. W odróżnieniu od tradycyjnych żeli myjących olejek nie pieni się, co jest również oznaką jego łagodności. Po zmieszaniu olejku z wodą tworzy się mleczno-biała emulsja micelarna, która naśladuje pienienie się i wiąże cząsteczki brudu i makijażu. Wszelkie zanieczyszczenia związane przez micele, są następnie spłukiwane wraz z wodą, pozostawiając skórę czystą i nawilżoną, bez poczucia ściągnięcia i wysuszenia.
Przeznaczenie produktu: dla każdego typu cery, zwłaszcza dla cery tłustej, trądzikowej, zanieczyszczonej, jak i dla skóry podrażnionej i przesuszonej np. po kuracjach kwasami lub retinoidami.
Cena: 11,80 zł
Pojemność: 120 ml
źródło tekstu i zdjęcia: www.biochemiaurody.com W zasadzie moja recenzja nie jest tu potrzebna - wystarczy, że wczytacie się dokładnie w powyższy opis, bo olejek spełnia wszystkie zawarte w nim obietnice. Zanim odkryłam Biochemię Urody używałam drogeryjnych żeli do mycia twarzy. Wybierałam te przeznaczone do młodej i problemowej skóry, popularnych i reklamowanych marek. Niestety skutki stosowania tych żeli nie były zadowalające. Przez silne detergenty moja cera była wiecznie przesuszona i do tego potwornie się przetłuszczała. Wiem, że brzmi to co najmniej dziwnie, ale tak właśnie było. Zbyt silne działanie wysuszające i ściągające żeli powodowało jeszcze większą produkcję sebum, takie błędne koło. Olejek pachnie lekko ziołowo, jednak w sposób który do końca mi nie odpowiada, choć generalnie lubię ziołowe zapachy. Pod względem zapachowym zdecydowanie bardziej pasował mi olejek pomarańczowy. Jak używam olejku? Nakładam odrobinę na zwilżone dłonie (w kontakcie z wodą olejek zamienia się w białawą emulsję), a następnie masuję twarz i zmywam wodą. Olejek hydrofilny jest niezwykle łagodny, nie powoduje uczucia ściągnięcia twarzy. Oczyszcza rewelacyjnie - usuwa kurz, brud, tłuszcz, makijaż. Radzi sobie także z demakijażem oczu, wygrywa nawet w starciu z kilkoma warstwami cieni, wodoodpornego tuszu do rzęs, czy kredek. Zwykle "rozpuszczam" makijaż olejkiem, a następnie przecieram powieki wacikiem nasączonym płynem micelarnym lub płynem dwufazowym. Jest to najszybszy i najbardziej efektywny (a do tego ograniczający zużycie płatków kosmetycznych) sposób na demakijaż oczu, jaki wypraktykowałam. Olejek nie pozostawia uczucia tłustości na twarzy, nie zapycha porów. Mimo niewielkiej pojemności jest bardzo wydajny - butelka starcza mi na 4-5 miesięcy codziennego stosowania. To dlatego, że na jedno użycie wystarcza dosłownie kropla w zagłębieniu dłoni. Przy tej wydajności cena nie odstrasza, chociaż trzeba też doliczyć koszty wysyłki.
Poprzednio olejek był pakowany w białe, szerokie, nieprzezroczyste opakowania, które nie były poręczne. Obecne są wąskie, zajmują mniej miejsca i wykonane są z estetycznego, szafirowego, transparentnego plastiku.
Chociaż czasem zdradzam olejek hydrofilny z innym produktem do oczyszczania twarzy (właśnie zaczęłam używać pianki Young Style Lirene), to zawsze do niego wracam. Polecam szczególnie wersję pomarańczową. |
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biochemia Urody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Biochemia Urody. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 czerwca 2012
Olejek myjący - drzewo herbaciane z Biochemii Urody
wtorek, 3 kwietnia 2012
Hydrolat oczarowy (TAG Kosmetyk Idealny)
Dziękuję Yasinisi za oTAGowanie.
ZASADY:
1. Napisz kto Cię oTAGowal i zamieść zasady zabawy.
2. Zamieść banner TAGu i wybierz jeden kosmetyk (może to być kolorówka jak i pielęgnacja), którego używasz już długo i nie zamienisz na nic innego.
3. Wklej zdjęcie wybranego kosmetyku.
4. Uzasadnij swój wybór (krótką recenzją możesz zachęcić wiele osób, by również go wypróbowały).
5. Zaproś do zabawy cztery bloggerki.
Jest kilka kosmetyków, których używam niezmiennie i których nie zamieniłabym na żadne inne. Wśród nich szczególnie wielbię hydrolat oczarowy z Biochemii Urody. Najpierw kilka słów o hydrolacie ze strony www.biochemiaurody.com:
Hydrolat oczarowy o leśno-ziołowym, świeżym zapachu to jeden z hydrolatów o silnych właściwościach antyoksydacyjnych i przeciwzapalnych. Poza tym stosowany na skórę działa ściągająco, antybakteryjnie, łagodząco, promuje gojenie i regenerację podrażnionej skóry, odświeża, zmniejsza zaczerwienienie, wzmacnia i zwęża naczynka, reguluje pracę gruczołów łojowych, zmniejszając produkcję sebum, wspomaga walkę z wolnymi rodnikami i przedwczesnymi oznakami starzenia.
Surowcami o działaniu leczniczym i pielęgnacyjnym, wykorzystywanymi do produkcji hydrolatu są liście, gałązki, kora i kwiaty oczaru. Każda z partii rośliny charakteryzuje się zawartością innych substancji aktywnych. Kwiaty są bogate we flawonoidy, natomiast tylko kora i liście zawierają dużą ilość garbników, w tym najcenniejszą hamamelitaninę, który to związek w dużej części odpowiada za właściwości antyoksydacyjne i przeciwzapalne wody oczarowej.
Hydrolat oczarowy jest polecany dla cery naczynkowej, zaczerwienionej, podrażnionej, tłustej, trądzikowej, dojrzałej i zniszczonej.
Polecane zastosowania: - Jako codzienny tonik do twarzy, stosowany po umyciu rano lub/i wieczorem (zwilżonym płatkiem kosmetycznym przecierać twarz, włącznie z okolicami oczu oraz szyję i dekolt).
- Jako płyn łagodzący stosowany przed i po goleniu lub depilacji (zapobiega stanom zapalnym).
- Do rozrabiania peelingów lub maseczek w proszku.
- Do stosowania kilkakrotnie w ciągu dnia jako gojący i łagodzący okład w przypadku lekkiego oparzenia lub skaleczenia skóry, podrażnienia posłonecznego, ukąszenia owadów, obtarcia i uszkodzenia skóry.
- Jako płyn łagodzący i ściągający stosowany w postaci kompresu na opuchnięte okolice oczu (nawilżyć hydrolatem 2 płatki kosmetyczne, położyć się i nałożyć na 5-10 minut na zamknięte powieki, kompres można zastosować jednocześnie z dowolną maseczką na twarz).
- Do rozcieńczania szamponów do włosów w stosunku 1:1, aby złagodzić ich działanie i jednocześnie wygładzić włosy i odżywić skórę głowy (do plastikowego kubeczka nalewamy odrobinę szamponu i dolewamy drugie tyle hydrolatu, mieszamy i stosujemy bezpośrednio na włosy).
- Jako tonik do skóry głowy, pomocny zwłaszcza przy łupieżu i podrażnionej, swędzącej skórze głowy (wcierać w skórę głowy po umyciu lub w suche włosy).
- Odrobinę hydrolatu można dodać do kremu do twarzy tuż przed nałożeniem, w przypadku tłustej skóry zmniejsza to możliwość "zatykania" porów, w przypadku gęstych maści i kremów daje lepszy poślizg przy nakładaniu, a jednocześnie dodaje walorów pielęgnacyjnych (nałożyć na zagłębienie dłoni porcję kremu, dodać kilka kropli hydrolatu, zmieszać palcami na jednolitą masę i nakładać opuszkami palców, delikatnie masując i wklepując w skórę).
Cena: 11,90 zł
Pojemność: 200 ml
Zanim natknęłam się na hydrolaty używałam drogeryjnych toników. Były takie, z których byłam bardziej lub mniej zadowolona, ale generalnie nie wpływały one znacząco na pielęgnację mojej twarzy. Wyróżnić mogę tylko dwa, do których być może powrócę: tonik ogórkowy Ziai i tonik z koniczyną łąkową Polleny Ewy.
Ogromną różnicę w działaniu zauważyłam, kiedy pierwszy raz sięgnęłam po hydrolat zamówiony w sklepie Biochemia Urody. Do tej pory używałam już hydrolatów: geraniowego, rumiankowego, z kocanki, aloesowego, różanego, cytrynowego i oczarowego. Ze wszystkich najmilej wspominam kocankę i oczar, bez którego nie wyobrażam już sobie codziennej pielęgnacji.
Hydrolat oczarowy to największe płynne cudo do twarzy jakiego było mi dane używać! Pierwsza butelka odmieniła moją cerę w kilka tygodni. Hydrolat zmniejsza skłonność do wyprysków, genialnie reguluje sebum (nos mi się wreszcie nie przetłuszcza i mogę wyjść do ludzi), zamyka pory, wyrównuje koloryt, nawilża, regeneruje naskórek, koi podrażnienia, łagodzi zaczerwienienia, odświeża, ... Chciałoby się powiedzieć, że gotuje i sprząta. Jednym słowem: magiczny!
Ma piękny zapach, taki drzewno-ziołowy, czego nie można powiedzieć np. o kocance, która śmierdzi jak zepsute w lodówce mięso ... Hydrolat jest wydajny i niedrogi jak na takie działanie. Można go używać tradycyjnie jak tonik lub rozpylać jak mgiełkę do odświeżania twarzy. Na stronie Biochemii Urody znajdujemy też inne zastosowania hydrolatu (cytowałam je wyżej).
Na pewno nigdy się z nim nie rozstanę na dłużej. Zawsze mam zapas kilku butelek, a jak tylko się kończą dokupuję następne.
Do zabawy zapraszam:
Dagusię
Weronikę
laleczkę
dzolls
Ogromną różnicę w działaniu zauważyłam, kiedy pierwszy raz sięgnęłam po hydrolat zamówiony w sklepie Biochemia Urody. Do tej pory używałam już hydrolatów: geraniowego, rumiankowego, z kocanki, aloesowego, różanego, cytrynowego i oczarowego. Ze wszystkich najmilej wspominam kocankę i oczar, bez którego nie wyobrażam już sobie codziennej pielęgnacji.
Hydrolat oczarowy to największe płynne cudo do twarzy jakiego było mi dane używać! Pierwsza butelka odmieniła moją cerę w kilka tygodni. Hydrolat zmniejsza skłonność do wyprysków, genialnie reguluje sebum (nos mi się wreszcie nie przetłuszcza i mogę wyjść do ludzi), zamyka pory, wyrównuje koloryt, nawilża, regeneruje naskórek, koi podrażnienia, łagodzi zaczerwienienia, odświeża, ... Chciałoby się powiedzieć, że gotuje i sprząta. Jednym słowem: magiczny!
Ma piękny zapach, taki drzewno-ziołowy, czego nie można powiedzieć np. o kocance, która śmierdzi jak zepsute w lodówce mięso ... Hydrolat jest wydajny i niedrogi jak na takie działanie. Można go używać tradycyjnie jak tonik lub rozpylać jak mgiełkę do odświeżania twarzy. Na stronie Biochemii Urody znajdujemy też inne zastosowania hydrolatu (cytowałam je wyżej).
Na pewno nigdy się z nim nie rozstanę na dłużej. Zawsze mam zapas kilku butelek, a jak tylko się kończą dokupuję następne.
Do zabawy zapraszam:
Dagusię
Weronikę
laleczkę
dzolls
Subskrybuj:
Posty (Atom)