Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło w płynie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mydło w płynie. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 lutego 2013

Kremowe mydełko do rąk z czekoladą od BingoSpa



Kiedy wielokrotnie przemierzałam kosmetyczne regały w Auchan, zastanawiałam się nad zakupem tego mydełka. Uwielbiam wszelkie jadalne zapachy, w szczególności zimową porą, więc któregoś razu się skusiłam. Czy było warto? Zapraszam do przeczytania recenzji.


Najpierw co nieco od producenta:

Kremowe mydełko z czekoladą do rąk BingoSpa o kremowej konsystencji i orzeźwiającym zapachu zawiera czekoladę, która posiada właściwości silnie nawilżające, przeciwutleniające, tonizujące. Odżywcze składniki czekolady pobudzają metabolizm komórkowy, regenerują, działają kojąco.

Ziarno kakaowca - Theobroma cacao - z którego powstaje czekolada zawiera wiele cennych dla skóry substancji, posiada zdolność zmiękczania skóry. Poza tym wykazuje działanie odmładzające i odświeża skórę, skutecznie likwiduje jej suchości. Antyoksydanty, czyli składniki spowalniające proces starzenia się skóry, znajdujące się w czekoladzie, zapobiegają rozwojowi wolnych rodników, które wpływają na utratę przez skórę kolagenu, elastyny i innych protein. Inne bogactwa czekolady to: witaminy A, B1, B2, B3, E, PP, teobromina, kofeina, fenyloetyloaminę, węglowodany, białko, błonnik, flawonoidy, alkaloidy oraz mikroelementy jak np. magnez, i żelazo.

Czekolada zawiera również wiele żelaza, cynku, magnezu i wapnia, które przyspieszają krążenie krwi w organizmie, zmniejszając wszelkie obrzęki na skórze.

Czekoladowe mydełko BingoSpa wzmacnia i chroni warstwę lipidową skóry. Działa antystarzeniowo i poprawia odporność skóry dłoni na działanie szkodliwych czynników zewnętrznych. Do codziennej pielęgnacji dłoni.

źródło: www.bingosklep.com





Pojemność: 300 ml

Cena: 12 zł



Mydełko ma istotnie bardzo kremową konsystencję, nie przypomina typowych, żelowych mydeł do rąk. Zarówno gęstość jak i kolor kosmetyku kojarzą się z płynną czekoladą ...

Spodziewałam się więc prawdziwej czekoladowej uczty, tymczasem zapach mydła jest bardzo daleki od moich wyobrażeń o nim. Przypomina co prawda czekoladę, ale jest mdły i chemiczny, zupełnie nieapetyczny i "niejadalny". Do tego wcale nie jest intensywny (choć w przypadku nieudanego zapachu to raczej plus), wyczuwalny tylko w chwili aplikacji - momentalnie się ulatnia, nie wypełnia łazienki, nie pozostaje na dłoniach.




Co do samej skuteczności mycia to też jest nieciekawie. Mydełko pieni się nieznacznie, w zasadzie prawie wcale. Kiedy go używam mam wrażenie, że najpierw jeszcze bardziej brudzę ręce (tak jakbym taplała dłonie w czekoladowym błotku), przez co czynność mycia rąk trwa trochę dłużej niż zwykle. Zauważyłam, że mydło nie jest skuteczne przy usuwaniu większych zabrudzeń dłoni - musiałam używać dodatkowo mydła w kostce. Denerwuje mnie też, że trzeba dokładnie spłukać kosmetyk z całej umywalki po każdym użyciu mydła, bo kiedy chlapnie gdzieś na ceramikę, za moment zasycha i pozostawia po sobie brązowy naciek.


Dłonie po użyciu mydła nie są dotkliwie wysuszone tak jak po niektórych mocnych detergentach, ale lekko ściągnięte i potrzebują nałożenia kremu.

Opakowanie, chociaż świetnie zaprojektowane graficznie, także ma swoje wady. Naklejka na plastiku jest wykonana z papieru, który nie jest dostatecznie odporny na wodę i zabrudzenia. Już po kilku użyciach butelka wyglądała przez to nieestetycznie - papier był pomarszczony i cały w zaciekach (zarówno od samego mydła jak i innych kosmetyków używanych w pobliżu).

Pompka działa bez zarzutu, jednak u wylotu dozownika osadza się mydło i zasycha. Czasami tworzyła się tu nawet skorupka zapychająca pompkę.

Podsumowując - kompletny niewypał i to jeszcze za niemałe pieniądze, bo 12 złotych jak na mydło do rąk to naprawdę sporo. Wydajnością też nie powala, ale to przez to, że nie myje skutecznie i zwykle jestem zmuszona użyć większej ilości.

poniedziałek, 21 maja 2012

Mydło w płynie Mint & Tea Tree Original Source


Jakiś czas temu przy kasie w Rossmannie wpadło mi w ręce opakowanie mydła miętowego Original Source. Było akurat w promocyjnej cenie i kosztowało ok. 4,50 zł. Nie miałam wcześniej nic tej marki, a muszę przyznać, że nie raz kusiły mnie ich produkty do kąpieli i pewnie gdyby nie wielkie zapasy żeli w szafkach, to już dawno wybrałabym coś z ich oferty. Mydło trafiło się w okazyjnej cenie, akurat w tej kategorii nadwyżki kosmetyków nie miałam, więc nie mogłam wyjść bez niego z Rossmanna.

Najpierw słowo od producenta:

Jeśli żyjesz tak intensywnie, że Twoje dłonie potrzebują osobnego chłodzenia, to wypróbuj mydło w płynie Original Source Mint and Tea Tree. Wywołany na Twojej skórze przez miętę zimny dreszczyk ożywi Cię efektywniej niż cokolwiek innego. Doświadcz tego osobiście – zaakceptuj lub nie, Ty decydujesz.

Cena: 8 zł

Pojemność: 250 ml


Mydło ma dość rzadką konsystencję, ale nie przelewa się zanadto przez palce. Cieszy oko ślicznym, zielonkawo-miętowym, pastelowym kolorem.
Myje dłonie bez zarzutu - oczyszcza bez problemu z tłuszczu, kurzu, brudu, potu. Radził sobie także z ciemnymi cieniami do powiek zmywanymi z rąk po swatchowaniu. Po umyciu dłonie nie są wysuszone, w przeciwieństwie do poprzednio używanego mydła kokosowego ze sklepu Marks & Spencer (pisałam o nim na blogu tutaj: KLIK)




Spośród innych mydeł w płynie Original Source wyróżnia oczywiście zapach - niesamowicie intensywny, orzeźwiający aromat świeżej mięty. Po użyciu całe pomieszczenie momentalnie wypełnia się świeżością na długi czas (prawdziwe "mentolnięcie" cytując reklamę popularnych gum do żucia). Dłonie przez chwilę po umyciu także lekko pachną. To bardzo miła odmiana od mydeł w płynie o kwiatowych, czy owocowych zapachach. Chociaż z drugiej strony pasta do zębów też jest miętowa i czasami miałam aż nadmiar tej miętowości w łazience.

Opakowanie rewelacyjne! Świetny design - czytelne logo i grafika, oryginalny kształt butelki, niespotykana, chropowata faktura plastiku. Do tego bardzo solidnie wykonane, pompka działa bez zarzutu. Szczerze mówiąc, to chyba najlepsze opakowanie kosmetyku z pompką z tych, które używałam.

Jedyny minus to cena - bez promocji jest skutecznie odstraszająca. To w końcu tylko mydło do rąk, na które w domowym budżecie nie przewiduję wydawać tak dużo, jednak w okazyjnej cenie na pewno nie raz mnie jeszcze skusi. Chciałabym wypróbować pozostałe wersje zapachowe mydeł, każda opcja wydaje się godna uwagi: lawenda i drzewo herbaciane, biała gruszka i awokado, malina i wanilia.

Mówiąc o Original Source muszę pochwalić też firmę za marketing: chwytliwe hasło "bez rutyny", liczne reklamy w telewizji, świetna strona internetowa, dostępność kosmetyków, no i wreszcie obecność w blogowym świecie. Widać, że Pr-owcy pracujący w PZ Cussons znają się na rzeczy.

środa, 7 marca 2012

Czy warto wybrać się do Marks & Spencer po kosmetyki? Recenzja kokosowego mydła w płynie

W grudniu zrobiłam rundę po sklepach w centrum Warszawy. Rozglądałam się trochę za ubraniami, ale oczywiście prawie nic nie kupiłam. Jestem zbyt wielkim sknerusem, żeby wydawać dziesiątki złotych na szmatki, jeśli mogę wydać na nie w lumpeksie tylko kilka. Co innego kosmetyki - na zakupach zwykle tracę zdrowy rozsądek i pozwolę się skusić promocjami.

Właśnie tak było w sieci Marks&Spencer. Przy zakupie dwóch dowolnych kosmetyków trzeci (oczywiście najtańszy) był gratis. Stałam i wybierałam bardzo długo, aż w końcu zdecydowałam się na mydło w płynie kokosowe, żel pod prysznic kokosowy i mydło w płynie o zapachu irysa.

Dzisiaj napiszę właśnie o mydle kokosowym. Mydło w płynie jest oczywiście kosmetykiem ogólnorodzinnym, więc szybko się zużywa. Mąż twierdzi, że "jest fajne, bo ładnie pachnie". Ja mam niestety odmienne zdanie.

Marks&Spencer
Mydło w płynie mleczko kokosowe

Cena: 7 zł

Pojemność: 300 ml

Opakowanie to duży atut - przezroczyste, solidne, z wygodną pompką. Na pewno po zużyciu kosmetyku jeszcze długo mi posłuży.

Mydło to przezroczysty, w miarę gęsty żel o pseudokokosowym, sztucznym i mizernym zapachu. Zawiodłam się, bo w opakowaniu wydawało mi się najlepsze spośród węchowo testowanych, a wybór był naprawdę szeroki. Zapach nie jest intensywny, nie pozostaje na dłoniach, nie wypełnia łazienki. Myje przeciętnie, ale nie będę narzekać. Przy większych zabrudzeniach dłoni trzeba użyć mydła dwukrotnie. Ot, zwykłe mydełko.



W sumie nie całkiem zwykłe, bo okropnie wysusza dłonie. Po wytarciu ręcznikiem błagają o nawilżenie kremem. Nie miałam jeszcze mydła w płynie, które tak potwornie masakrowało skórę. Nie będę szczegółowo analizować składu, bo za bardzo się na tym nie znam, ale widzę że kokos jest na szarym końcu, a lista detergentów dość pokaźna. Może to jest przyczyną nadmiernego wysuszenia.

Uważam, że 7 zł za żel o takiej miernej jakości to stanowczo za drogo. Podobne żele, a nawet lepsze można kupić w hipermarkecie za nieco ponad złotówkę. Nie wiem, czy warto wybierać się po zakupy ciuchowe do Marks&Spencer, jednak kosmetyki więcej mnie tam nie skuszą. Możliwe, że pozostałe dwa produkty wypadną lepiej, ale na razie jestem skutecznie zniechęcona.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...