Pokazywanie postów oznaczonych etykietą minerały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą minerały. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 lutego 2012

Złuszczająca maska algowa żółta z linii Ziaja Pro oraz miseczki Blanda


Dzisiaj recenzja złuszczającej maseczki algowej w kolorze żóltym z ananasem i papają, pochodzącej z gabinetowej serii kosmetyków Ziaja Pro. Jestem szczęśliwą posiadaczką sporej odsypki tej maski, którą używam już kilka miesięcy.


Tak reklamuje maskę producent:

ZŁUSZCZAJĄCA MASKA ALGOWA ŻÓŁTA
laminaria + ananas i papaja

WSKAZANIA - Każdy rodzaj cery. W programie do cery suchej i normalnej jako łagodny preparat złuszczający. W programie do cery tłustej i mieszanej polecany na serum normalizujące.
DZIAŁANIE
  • Łagodnie, ale dokładnie złuszcza i usuwa martwe komórki naskórka.
  • Skutecznie nawilża oraz doskonale wygładza skórę.
  • Usuwa oznaki zmęczenia, dodaje skórze blasku i przywraca promienny wygląd.
  • Delikatnie rozjaśnia

INFORMACJE DODATKOWE
Produkt w 100% naturalny
pH naturalne
Przechowywać w temperaturze 20-25st. C


źródło: www.ziaja.com


Pojemność: 450 ml

Cena: ok. 45 zł
Producent informuje też, że maska starcza na około 6 zabiegów. Wychodzi na to, że na jedno nałożenie maseczki na twarz potrzeba ok. 75 ml proszku. Moja odsypka używając jej w ten sposób starczyłaby pewnie na dwa użycia, tymczasem służy mi już kilka miesięcy i niewiele jej ubywa. Po prostu sypię jej tylko odrobinę i rozcieńczam (zamiast wody używam toniku normalizującego Ziaja Pro).
Do rozrabiania maseczki używam małych miseczek szklanych Blanda kupionych w Ikei. Przy okazji serdecznie polecam ich zakup. Kosztują 5,99 zł za 4 sztuki. Mają wymiary 5 cm szerokości i 2 cm głębokości. Są malutkie, poręczne i przydatne w wielu czynnościach. Rozrabiam w nich wszystkie maseczki proszkowe m.in. opisywaną maseczkę algową oraz zieloną glinkę oczyszczającą. Przydają się też idealnie do makijażu mineralnego. Sypię w nie podkład, mieszam ze sobą róże mineralne uzyskując nowe odcienie, a także miksuję pudry sypkie (np. mineralny Jadwigi z perłowym z Biochemii Urody). Pędzle typu kabuki idealnie wpasowują się w kształt miseczki Blanda, dzięki czemu proszki mineralne są perfekcyjnie i szybko wchłonięte w ich włosie. Przydatne są też w kuchni przy tworzeniu mieszanek przypraw.

Jeśli będziecie kiedyś w Ikei, koniecznie rozejrzyjcie się za tymi miseczkami. Ja mam chyba 3 zestawy, bo ze zdolnościami mojego męża w psuciu i tłuczeniu wszystkiego co szklane, zaopatrzyłam się na zapas. Więcej o miseczkach Blanda możecie przeczytać na stronie Ikei, gdzie można sprawdzić ich dostępność w najbliższym sklepie -> klik.Link

Po rozmieszaniu proszku i toniku (leję na oko do uzyskania konsystencji rzadkiej papki) nakładam paćkę na twarz pędzlem do podkładu płynnego Everyday Minerals. Nigdy nie udało mi się jej dokładnie rozmieszać, zawsze zostają w niej jakieś grudki. Zasycha jak glinka, ściąga mocno skórę, miejscami pęka. Nie wyczuwam jej zapachu, może odrobinę pachnie ananasem, chociaż bardziej przebija się lukrecjowo-ziołowa woń toniku.

Trzymam ją na twarzy ok. 15-20 minut, czasami dłużej jak o niej zapomnę. Teoretycznie powinno się ją ściągać jak maseczkę peel-off, czyli odrywając od skóry. Ja tego nie lubię, dlatego zwykle zmywam ją wodą. Przy usuwaniu skorupy tworzą się takie mokre gluty, które ciężko się domywają, ale i tak wolę to od zrywania maseczki z twarzy.

Skóra po zmyciu maseczki jest ... zimna. Bardzo mnie to zaskakuje i nie wiem, czemu tak się dzieje. A jakie są efekty działania? Bajeczne! Cera jest wygładzona, rozjaśniona, elastyczna i nawilżona. Przy regularnym stosowaniu zmniejszają się przebarwienia - młoda, zdrowa skóra wychodzi na wierzch. Naprawdę świetnie złuszcza naskórek bez skutków ubocznych takich jak łuszcząca, sucha skóra.

Cena maseczki bardzo wysoka, myślę jednak że warto ją kupić z kimś na spółkę. Szkoda, że kosmetyki Ziaja Pro nie są ogólnie dostępne. Pozostaje zamówić na allegro lub w sklepach internetowych.


czwartek, 26 stycznia 2012

Puder sypki do cery tłustej i trądzikowej polskiej firmy Jadwiga



Dzisiaj opowiem Wam o cudownej perełce mojej makijażowej kosmetyczki - naturalnym pudrze sypkim do cery tłustej i trądzikowej firmy Jadwiga.



Najpierw kilka słów ze strony producenta o firmie:


JADWIGA Instytut Kosmetyczno-Medyczny laboratorium bioodnowy powstał w 1967 roku, założony przez panią mgr Jadwigę Użyczyn Marszewską.
W okresie braku dostępu do dobrych kosmetyków w Polsce, Pani Jadwiga w swoim gabinecie usług kosmetycznych "kręciła" w moździerzu dla klientów kremy "babuni". Dzięki temu firma wprowadziła do produkcji kosmetyki zaakceptowane przez klientów, którzy w dalszym ciągu oczekiwali na kremy sporządzane według jej własnej receptury, także wówczas, gdy sklepowe półki zapełniły się już "firmowymi" produktami.
I tak w roku 1992 otworzyła laboratorium. W 1994 opatentowała zestaw preparatów kosmetycznych złuszczających do pielęgnacji skory, zwłaszcza skóry twarzy zwany Polskim Peelingiem Ziołowym JADWIGA.
Oprócz produkcji naturalnych, profesjonalnych kosmetyków oferuje wiele zabiegów firmowych. Posiada Placówkę Oświatowo-Szkoleniową, która jako pierwsza w Polsce, zaczęła kształcić kosmetyczki, co czyni bez przerwy do dzisiaj, dokształcając je również w każdej dziedzinie kosmetyki. Prowadzi kursy np.: makijażu permanentnego, zabiegi kwasami, Polskiego Peelingu Ziołowego JADWIGA. Wykonuje usługi z zakresu bioodnowy, kosmetyki, pielęgnacji twarzy, stóp, dłoni, paznokci i całego ciała. JADWIGA uczestniczy w każdym poważnym kongresie kosmetycznym, farmaceutycznym, dermatologicznym oraz w targach. Przyjmuje zaproszenia szkół i uczelni kosmetycznych w Polsce, gdzie prowadzi całodzienne Seminaria Zabiegów Firmowych JADWIGA.
Źródło: www.jadwiga.eu


A tyle o samym pudrze:
Działanie: maskujące, antybakteryjnie, matujące; pielęgnuje i odżywia skórę; chroni skórę przed wpływem szkodliwych czynników zewnętrznych; łagodzi podrażnienia, regeneruje.Pojemność: 30 g
Cena: od 16 zł (Allegro) do 27 zł (sklep internetowy Jadwigi)

Skład: Kaolin, Montmorillonite, Zinc Oxide.
Kaolin: bardzo delikatna glinka biała; zwęża pory, absorbuje sebum, nie wysusza skóry, działa łagodząco, wygładzająco, mineralizująco oraz poprawia koloryt. Bogata w minerały: krzem, glin, żelazo, potas, sód, magnez, wapń.
Montmorillonite: francuska glinka zielona polecana jest do cery tłustej, mieszanej, normalnej, która potrzebuje oczyszczenia i maksymalnej regeneracji, remineralizacji, odżywienia.
Zinc Oxide: naturalny filtr przeciwsłoneczny, który posiada właściwości antybakteryjne.


 Skład pudru jest doskonały, rzeczywiście naturalny. Tylko trzy składniki czysto mineralne, bez żadnych chemicznych wypełniaczy i zapychaczy. Na opakowanie muszę niestety ponarzekać. Jest eleganckie, czarne, błyszczące, ale ... zupełnie niepraktyczne. Nie można zabrać pudru do torebki, bo wieczko zaraz spada, a zawartość opakowania wysypuje. Plastikowe sitko przez które sypie się puder ma małe otworki, przez co trudno się go wydobywa (ja odwracam opakowanie do góry dnem i sypię puder do wieczka uderzając o jego brzeg). Dołączonej gąbeczki nie używam do nakładania pudru (w tej roli sprawdza się u mnie pędzel do podkładu i pudru mineralnego z Sephory) i w zasadzie wyrzucam ją zaraz po otwarciu każdego nowego pudełka.



Sam puder ma jasny, trochę ziemisty kolor, jednak chwilę po aplikacji idealnie stapia się z cerą. Co ciekawe, używam go zarówno latem na opalonej skórze, jak i zimą kiedy jestem bardziej blada i zawsze dopasowuje się do kolorytu, nie odcina, nie bieli. Naprawdę transparentny przez duże T. Jest całkiem dobrze zmielony, chociaż miałam już pudry bardziej miałkie. Nie ma zapachu.
Genialnie absorbuje sebum, matuje skórę na dobrych kilka godzin. Kiedyś miałam większe problemy ze świeceniem, teraz dzięki włożonemu wysiłkowi doprowadziłam ją do ładu (głównie za sprawą naturalnej pielęgnacji i kuracji kwasowych, ale o tym innym razem) i nie jest już tak kapryśna. Jednak jeszcze kilka lat temu jedynym pudrem, który radził sobie z matowaniem mojej cery był właśnie ten.
Nigdy nie zdarzyło się, żeby zapchał skórę. Wręcz przeciwnie - ma na nią dobroczynny wpływ. Wypryski dzięki niemu minimalnie się przysuszają, czuć, że skóra w nim oddycha - nawet jeśli nałożymy wiele grubych warstw pudru. Mojej wybitnie tłustej cery nigdy nie przesuszył, ale wydaje mi się że w przypadku innych cer mógłby i to nawet bardzo.
Stosowałam go w wielu kombinacjach: jako puder matujący nałożony tylko na nakremowaną twarz, wykończeniowy na tradycyjny podkład, primer pod podkłady mineralne (nie znalazłam nic lepszego w tej roli!), ostatnio też jako puder matujący nałożony na BB krem. W każdej konfiguracji rewelacyjnie matuje i przedłuża trwałość makijażu.
Puder jest bardzo wydajny, starcza na wiele miesięcy. Pojemność 30 g to naprawdę duża gramatura, jak na sypki puder. Cena także zachęcająca, czego nie można powiedzieć o dostępności produktu, bo nie spotkałam go jeszcze w żadnym sklepie stacjonarnym.
Jeśli masz cerę tłustą i trądzikową albo mieszaną z tendencją do wyprysków, potrzebujesz transparentnego pudru, który zmatuje Twoją cerę - wypróbuj koniecznie puder Jadwigi!
Sama nie wiem, ile zużyłam już opakowań tego pudru i ile jeszcze pustych przede mną.

 

Od razu zaznaczam, że nie mam żadnych korzyści z jego reklamowania, ani nikt z mojej rodziny nie pracuje w firmie Jadwiga :) Po prostu chciałam się podzielić moją kosmetyczną perełką, która rozwiązała mnóstwo problemów związanych z makijażem, może i Wam ułatwi życie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...