Pokazywanie postów oznaczonych etykietą preparat antycellulitowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą preparat antycellulitowy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 maja 2013

Wiosenny atak na pomarańczową skórkę z Lirene: żel-krem na dzień i peeling



Przepraszam za długą nieobecność - walczyłam z brakiem czasu i blogspotem, który od kilku tygodni nie chciał ładować zdjęć do postów. Po kilkunastu nieudanych próbach podziałała w końcu ... zmiana przeglądarki. Czasem najprostsze rozwiązania okazują się być najlepsze.

Wiosna w pełni, pogoda dopisuje, więc czas pokazać trochę nogi. Chociaż całym rokiem dbam o skórę, to w okresie przedwakacyjnym, mając w perspektywie leżenie plackiem w bikini, szczególnie zwracam uwagę na częstsze balsamowanie, peelingi, no i rzecz jasna używanie preparatów wyszczuplających i antycellulitowych.

Dzisiaj opiszę dwa produkty z serii antycellulitowej Lirene: żel-krem na dzień i peeling.



INTENSYWNY ŻEL-KREM ANTYCELLULITOWY NA DZIEŃ

Opis producenta:

- REDUKUJE CELLULIT
- WYGŁADZA SKÓRĘ 
- REDUKUJE TKANKĘ TŁUSZCZOWĄ
Intensywny żel-krem wspomaga redukcję zaawansowanego cellulitu dzięki silnie skoncentrowanej formule wzbogaconej o składniki wyszczuplające i ujędrniające skórę. Substancje aktywne, wchodzące w skład receptury, wykazują właściwości wygładzające, redukując tkankę tłuszczową i przyspieszając tempo przemiany materii w komórkach skóry.

źródło: www.lirene.pl



Pojemność: 200 ml

Cena: 17 zł


Chociaż peelingu, o którym za chwilę, zużyłam już kilka (jeśli nie kilkanaście) opakowań, to żel z tej serii kupiłam po raz pierwszy. Jest lekko lepki, dość lejący i glutowaty, za to cudownie, pomarańczowo pachnie. No właśnie, zatrzymam się chwilę przy tym zapachu. Generalnie nie znoszę cytrusowych aromatów w  kosmetykach - wszystkie cytryny, pomarańcze i grejpfruty pachną mi kostkami toaletowymi albo chemikaliami do czyszczenia. O ile np. uwielbiam Ziaję i często kupuję produkty tej firmy, to seria Ziaja Pomarańczowa pod względem zapachu jest dla mnie nie do przejścia. Podobnie jest też chociażby z peelingiem cukrowym Heanu (chociaż działa świetnie, to jego zapach wywołuje u mnie odruch wymiotny) czy peelingiem Joanny - chyba w wersji Brazylijska Mandarynka.
Produkty Lirene z pomarańczowej serii jako nieliczne są według mnie obdarzone idealną kompozycją zapachową - naturalną, orzeźwiającą, soczystą, pozbawioną wszelkich chemicznych i drażniących nut.

Żel-krem na dzień (ciekawe w sumie czemu żel-krem, bo z kremem nie ma nic wspólnego) nie najlepiej się wchłania i jest to jego dość poważna wada. Skoro jest na dzień, to wypadałoby używać go szybko i bezproblemowo, tymczasem jeszcze długi czas po aplikacji lepi się niemiłosiernie i uniemożliwia założenie ubrań. Mimo tego bardzo przyjemnie mi się go używało, głównie ze względu na jego energetyzujący zapach i lekkie chłodzenie przy nakładaniu.

To długie wchłanianie może być też atutem, jeśli lubimy wykorzystać preparat tego typu jako podkład do masażu. Niestety ja na co dzień nie mam na to czasu, w szczególności w porannym pośpiechu.




Żel wyraźnie napina i wygładza skórę - taki efekt utrzymuje się kilka godzin. Skóra jest po nim bardzo przyjemna w dotyku, pokryta jakby warstwą "niewidocznego ulepszenia" (tak wiem, że to stwierdzenie jest na poziomie obecnie panującej w telewizji reklamy kremu przeciwzmarszczkowego z siłą lasera). Na dłuższą metę nie zauważyłam jednak jego pozytywnego wpływu. To dobry kosmetyk na teraz, ale nie na długofalowe działanie i poprawę stanu skóry. Porównałabym go do odżywki z silikonami czy jedwabiu w płynie do włosów - dają super efekt tylko na chwilę, podczas gdy włosy nadal pozostają zniszczone czy wypadające. Podobnie jest właśnie z tym żelem - raczej nie ma co liczyć, że zredukuje cellulit czy tym bardziej tkankę tłuszczową. Oczywiście nic nie zdziałamy bez zdrowego odżywiania i ćwiczeń, ale miałam już szereg produktów, które mimo wszystko sprawdziły się lepiej.

Produkt nie powalił mnie wydajnością, bo używałam go około miesiąca i tylko raz dziennie na partie ciała potrzebujące ujędrnienia, czyli uda, pośladki i brzuch. Już po około dwóch tygodniach tubka zaczęła prychać zwiastując rychły koniec, więc przez kolejne dni nakładałam dużo mniejsze porcje (i wtedy odkryłam, że znacznie mniejsza ilość lepiej się wchłania - trzeba było oszczędzać od początku). Przy normalnym zużywaniu pewnie już skończyłaby się po trzech tygodniach. Za cenę kilkunastu złotych czuję się trochę zawiedziona.

Opakowanie nowoczesne, dla mnie trochę przesadzone pod względem ilości haseł obiecujących super efekty. Bardziej podobała mi się poprzednia wersja tej serii - ze skórką pomarańczy. Była bardziej minimalistyczna, a przy tym sugestywna. Tym razem nowsze nie znaczy lepsze - oczywiście w mojej skromnej opinii. Tubka posiada też pozytywne cechy poprzedniej - jest lekka, stabilna, przyciąga uwagę. Kosmetyk wydobywa się z niej do samego końca bez konieczności rozcinania, ale w tym przypadku jest to raczej spowodowane żelową, lekką i rzadką konsystencją produktu.







ANTYCELLULITOWY PEELING MYJĄCY
Opis producenta:
- IDEALNIE GŁADKA SKÓRA
- STYMULUJE PROCESY REDUKCJI CELLULITU
- WYGŁADZA NIERÓWNOŚCI
Antycellulitowy peeling to skuteczny preparat myjący, wspomagający redukcję cellulitu.
Doskonale oczyszcza i odświeża skórę, pozostawiając ją jędrną, jedwabistą oraz przyjemnie pachnącą. Dzięki zawartości kompleksu kondycjonującego i gruboziarnistych drobinek złuszczająco-wygładzających, peeling zapewnia doskonałe wygładzenie skóry, poprawę jędrności i elastyczności.

źródło: www.lirene.pl





Pojemność: 200 ml

Cena: 14 zł


W sieci jest mnóstwo opinii o tym kultowym produkcie (status Kosmetyku Wszech Czasów mówi zresztą sam za siebie) i moja pewnie niewiele wniesie. Tak jak wspomniałam zużyłam już wiele opakowań tego cuda. To pochodzi z zakupów, kiedy to trafiłam na promocję w osiedlowym sklepie i wzięłam od razu trzy tuby, dlatego mam jeszcze starsze wersje designu ze skórką pomarańczy i nalepką KWC portalu Wizaz.pl.

Nie jest to peeling cukrowy ani solny, tylko z syntetycznych, polietylenowych drobinek. Ma to ogromną zaletę - można bez końca zdzierać skórę małą porcją produktu, bo w kontakcie z wodą nic się nie rozpuszcza. Peeling jest przez to niesamowicie wydajny i chociaż używam go regularnie co kilka dni, opakowanie wystarcza mi nawet na pół roku. Drobinki ścierające są dość grube, ostre i przede wszystkim jest ich mnóstwo nawet w niewielkiej ilości peelingu. Zatopione są w myjącym żelu, gęstym i cudownie pachnącym, zresztą tak jak cała seria - pomarańczowo i energetyzująco.




Co tu dużo pisać - działa rewelacyjnie. Wygładza skórę podobnie jak domowy peeling kawowy, czyli idealnie. Skóra jest po nim niewiarygodnie gładka, odświeżona, napięta, jędrna i przygotowana do dalszych zabiegów - chłonie balsamy, mleczka czy inne nawilżacze w ilości co najmniej podwójnej.

Mimo tego, że peeling jest naprawdę ostry, to nigdy nie spowodował podrażnień czy jakichkolwiek innych niedogodności. Nie ma w składzie SLS, więc nie wysusza też skóry. Dla mnie jest nie tylko gwarancją świetnego efektu, ale i lepszego samopoczucia, bo zawsze jego użycie poprawia mi humor, szczególnie w ciepłych, wiosennych i letnich miesiącach.

Jeśli chodzi o cellulit to oczywiście cudów nie ma i od pierwszego zastosowania nic się w tej materii nie zmieni, ale regularne używanie peelingu naprawdę pomaga. Przede wszystkim świetnie zapobiega nowym nierównościom, a i to co jest po wielu zastosowaniach zaczyna wyglądać lepiej.

Cena w stosunku do jakości i wydajności jest naprawdę korzystna. Od kilku lat kupuję różne peelingi zamiennie z tym i jeszcze nie spotkałam nic równie dobrego. Ostatnio spodobał mi się też peeling Ziai z czerwonej serii Rebuild, ale to już materiał na innego posta.



piątek, 21 grudnia 2012

Kosmetyki antycellulitowe: balsam Bluszcz i solanka jodowo-bromowa z serii Herbal Care od Farmony


W walce z cellulitem ważna jest przede wszystkim profilaktyka - ruch w ciągu dnia, ćwiczenia fizyczne, odpowiednia dieta (uboga w sól zatrzymującą wodę w organizmie, a bogata w warzywa i owoce) i przyjmowanie dużej ilości płynów. Wspomóc możemy się też kosmetykami i zabiegami w gabinetach kosmetycznych. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że żaden preparat ani zabieg nie uzdrowi nas w cudowny sposób z pomarańczowej skórki, jeśli nie zadbamy o wspomniane odżywianie i ruch.

W ramach poprawy jędrności skóry, systematycznie używam peelingów oraz ukochanej gąbki antycellulitowej "Syrena". Staram się też codziennie stosować preparat z serii kosmetyków ujędrniających, wyszczuplających czy antycellulitowych. Właśnie dziś napiszę co nieco o antycellulitowych kosmetykach Farmony z linii Herbal Care: balsamie "Bluszcz" oraz solance jodowo-bromowej.  

Opis balsamu "Bluszcz":

Balsam zawiera wyjątkowo łagodne, naturalne składniki aktywne, które znakomicie pielęgnują skórę poprawiając jej kondycję i zapewniając piękny wygląd. Specjalnie opracowana, bogata receptura wyszczupla i ujędrnia oraz zmniejsza objawy cellulit, pozostawiając aksamitnie gładką i sprężystą skórę, a delikatna konsystencja i przyjemny zapach zwiększają komfort stosowania.
Ekstrakt z bluszczu poprawia ukrwienie skóry, przyspieszając redukcję tkanki tłuszczowej, a także ujędrnia i wygładza skórę, zmniejszając widoczność cellulitu.
Bio - Caffeine Complex bogate źródło naturalnej kofeiny, wspomaga proces oczyszczania skóry z toksyn, wyszczupla oraz wygładza, redukując cellulit i zapobiegając jego nawrotom.
Naturalny prebiotyk doskonale nawilża, chroniąc skórę przed przesuszeniem i powstawaniem podrażnień.
Koenzym Q10 dotlenia, odżywia i energizuje skórę, poprawiając jej koloryt i wygląd.
Spektakularne efekty:
- doskonale nawilżona i wzmocniona skóra,
- aksamitnie gładka i napięta,
- bardziej jędrna i sprężysta,
- wyraźnie zredukowany cellulit i wyszczuplona sylwetka.
Balsam polecany jest do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, szczególnie pozbawionej jędrności, wymagającej intensywnego wyszczuplenia i wygładzenia.






Cena: 10 zł

Pojemność: 250 ml


Zwykle preparaty antycellulitowe mają postać żelu, fundują nam wrażenia w postaci mentolowego chłodu czy ogrzewania niczym żelazko, trudno się wchłaniają, pozostawiają na ciele silikonową warstwę itp. "Bluszcz" w niczym nie przypomina typowego preparatu antycellulitowego, a raczej tradycyjny balsam do ciała. Jest treściwy i gęsty, ma kremową barwę, szybko się wchłania i nie maże się po skórze. Pachnie intensywnie trawą cytrynową, co większości z pewnością będzie odpowiadać, jednak ja nie przepadam za zapachami odświeżającymi i cytrusowymi (wszechobecny aromat trawy cytrynowej w kosmetykach znudził mi się w szczególności).



Balsam pozostawia skórę dobrze nawilżoną i ... w zasadzie tyle. Nie ujędrnia jakoś spektakularnie, chociaż skóra przy dłuższym stosowaniu utrzymuje dobrą kondycję, jest wygładzona i miękka. To na pewno dobry, codzienny kosmetyk, jednak nie ma co liczyć na to, że pomoże usunąć problem cellulitu. Prewencyjnie sprawdził się świetnie, dlatego polecam go, jeśli chcemy uchronić skórę przed nierównościami. Sama kupiłabym jeszcze nie raz ten produkt, gdyby nie jego zapach.

Jest znacznie bardziej wydajny od żelowych wyszczuplaczy, bo starczył mi na dwa miesiące codziennego stosowania. Opakowanie estetyczne, wygodne i higieniczne. Niestety, bardzo trudno wydobyć resztki produktu ze względu na jego gęstą konsystencję, dlatego pod koniec konieczne jest rozcięcie tubki. Cena niska jak na preparat antycellulitowy, ale standardowa dla balsamu, do którego "Bluszczowi" znacznie bliżej. 



Opis solanki jodowo-bromowej:

Solanka jodowo - bromowa zawiera łagodne dla skóry, naturalne składniki aktywne, które zapewniają doskonałą pielęgnację, przywracając piękny, zdrowy wygląd.
Specjalnie opracowana receptura, bogata w cenne mikroelementy oraz ekstrakty z bluszczu i borowiny zwiększa skuteczność kuracji wyszczuplającej, wspomaga redukcję cellulitu i rozstępów oraz poprawia jędrność i sprężystość skóry.
Dodatkowo inutec - naturalny prebiotyk intensywnie nawilża oraz korzystnie wpływa na stan skóry, chroniąc ją przed przesuszeniem i powstawaniem podrażnień.
Spektakularne efekty:
- doskonale nawilżona i wzmocniona skóra,
- aksamitnie gładka i napięta,
- bardziej jędrna i sprężysta,
- zredukowany cellulit i wyszczuplona sylwetka.
Antycellulitowa solanka do kąpieli polecana jest do codziennej pielęgnacji każdego rodzaju skóry, szczególnie pozbawionej jędrności, wymagającej intensywnego wyszczuplenia i wygładzenia.
Produkt łagodny dla skóry, przyjazny dla środowiska.
Zawiera roślinne składniki z czystych ekologicznie terenów oraz inutec.
Nie zawiera formaldehydu i parabenów. Bez sztucznych barwników i alkoholu.






Cena: 7 zł

Pojemność: 500 ml



Solankę wypatrzyłam w sklepie akurat wtedy, gdy z zapasów wyciągnęłam balsam "Bluszcz" i musiałam kupić ją do kompletu. Miałam już do czynienia z solanką jodowo-bromową o zapachu bzu firmy Joanna (recenzja tutaj: klik), którą uwielbiałam, więc wymagania wobec tego produktu mam już nieco zawyżone.

Zacznę od zapachu. Spodziewałam się powtórki trawy cytrynowej, jednak zapach jest znacznie bardziej interesujący i złożony. Faktycznie wyczuwalna jest lekko trawa cytrynowa, ale nie tak oczywista i jednowymiarowa jak w balsamie. Znacznie więcej w tej kompozycji herbacianego aromatu - coś jakby pomieszanie zielonej i czarnej herbaty. Jest świeżo, a jednocześnie ciepło. Można się naprawdę świetnie zrelaksować w towarzystwie tego zapachu, tym bardziej że jest intensywny i długotrwały (łazienka pachnie jeszcze przez długi czas od wyjścia z wanny).




Solanka pieni się mocno, piana utrzymuje się dość długo, choć w moim przypadku nie do końca kąpieli. Liczyłam na to, że preparat nie wysuszy skóry. Zaskoczył mnie jeszcze bardziej! O wysuszeniu nie było mowy, wręcz przeciwnie - skóra po kąpieli zawsze była wygładzona i miękka. Solanka to nie olejek do kąpieli, więc nie czułam nawilżenia czy natłuszczenia i konieczne było zastosowanie balsamu / masła, ale i tak byłam zaskoczona efektami samej solanki. 

Opakowanie w przyjemnym stylu, estetyczne, wygodne. Dzięki kanciastej nakrętce łatwo się otwiera nawet mokrymi rękami. Nigdy nie żałowałam solanki, wylewałam pod strumień wody spore ilości, a mimo to starczyła mi na wiele, wiele kąpieli. Cena wyjątkowo korzystna jak na tak dobry produkt. Polecam!


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Balsam wyszczuplająco-antycellulitowy z różowym pieprzem Soraya Piękne Ciało





Niedawno pojawiła się w sprzedaży nowa seria balsamów Piękne Ciało firmy Soraya. Chociaż moja mania na testowanie każdego nowego produktu na drogeryjnych pólkach już minęła, to obok tej serii nie mogłam przejść obojętnie. Opakowania zauroczyły mnie całkowicie - różowiutkie, słodziutkie, duże tuby z grafikami w stylu pin up i srebrnymi groszkami, od początku do końca trafiające w mój księżniczkowy gust. Dla innych mogą być kiczowate, ale ja właśnie taki kicz lubię. Nakręcona byłam także na owocowy zapach z nutą różowego pieprzu. Z czterech dostępnych wersji wybrałam balsam antycellulitowo-wyszczuplający (pozostałe to rozświetlająco-nawilżający, wygładzająco-nawilżający, poprawiający koloryt skóry).


Najpierw obietnice producenta:

Jedwabna formuła balsamu stworzona została dla kobiet o wyrafinowanym guście, ceniących komfort i zdrowy blask swojej skóry. Balsam dekoruje ciało, otula je i rozpieszcza. Poczuj się jak w swojej ulubionej sukience: atrakcyjna, zadbana, pewna siebie, piękna.

Efekt wyszczuplenia – różowy pieprz – pobudza mikrokrążenie. Regularne stosowanie balsamu przyspiesza spalanie tłuszczu, pomagając zredukować obwód ciała. Modeluje i wyszczupla sylwetkę.
Efekt antycellulitowy – wyciąg z guarany – zawiera kofeinę, zmniejsza objawy cellulitu, pobudza drenaż, wygładza oraz ujędrnia skórę.
Efekt nawilżenia – kwas hialuronowy – doskonale nawilża skórę, wygładza jej powierzchnię, poprawia elastyczność i jędrność. Utrzymuje maksymalne nawilżenie skóry przez wiele godzin.

Polecany, aby przeciwdziałać długotrwałemu cellulitowi.


źródło: www.sorayapieknecialo.pl


Pojemność: 200 ml

Cena: ok. 15 zł





Balsam ma bardzo lekką, ale nie rzadką konsystencję, nie przelewa się przez palce, jednak nieco klei mimo nietłustej formuły. Łatwo się rozprowadza, wchłania dość wolno i maże po skórze. Przy preparatach antycellulitowych jest to raczej zaleta, bo możemy wykonywać dłuższy masaż z korzyścią dla skóry. Pachnie ekstremalnie słodko-owocowo (ale nie ciężko, a delikatnie), najmocniej czuć chyba malinę. Zapach kojarzy mi się trochę z kosmetykami czy perfumami dla dziewczynek. Szkoda, że nie wyczuwam w nim tego pieprznego akcentu. Po nałożeniu balsamu nie ma żadnych efektów chłodzenia czy grzania typowych dla preparatów antycellulitowych, pod tym względem nie różni się od typowego, nawilżającego balsamu, może tylko bardziej się lepi. Zapach na skórze nie jest intensywny i nie utrzymuje się zbyt długo.




Używałam balsamu rano na uda, pośladki i brzuch. Jeśli chodzi o natychmiastowe działanie to wyraźnie nawilża i napina skórę. Przy systematycznym wcieraniu zauważalne są także efekty wygładzenia i ujędrnienia. A co z cellulitem i wyszczuplaniem? Trudno powiedzieć. Nie zauważyłam w tej kwestii szczególnej różnicy. Wiadomo, że sam kosmetyk nas nie wyszczupli czy nie pozbędzie się cellulitu. Potrzebne są do tego odpowiednia dieta i ćwiczenia, które ja niestety ostatnio zaniedbuję. Patrząc jednak na skład i efekty po zużyciu jednej tubki, nazwałabym raczej ten balsam nawilżająco-wygładzającym niż antycellulitowo-wyszczuplającym. 

Wydajność przeciętna, powiedziałabym nawet że słaba. Mnie wystarczył na niecały miesiąc stosowania raz dziennie. Cena jak na preparat antycellulitowy niewysoka, szczególnie w promocji, ale biorąc pod uwagę że to raczej balsam wygładzający oraz jego wydajność, już nie jest taka korzystna.




Tubka wykonana jest z wyjątkowo miękkiego i plastycznego plastiku, przez co można wycisnąć kosmetyk do samego końca. Otwór jest malutki, dzięki czemu wygodnie dozuje się nawet niewielkie porcje preparatu. Niestety tubka nie najlepiej się domyka, trzeba mocno dociskać zamknięcie. Opakowanie jest prawdziwą ozdobą łazienki, więc pewnie niedługo skuszę się na inny balsam z tej serii, choć może i powrócę do tego.



wtorek, 7 sierpnia 2012

Recenzje mini produktów The Secret Soap Store: żelu bambus z miętą oraz masła antycellulit i ujędrnianie




Na zjeździe blogerek w Warszawie otrzymałam trzy produkty The Secret Soap Store: mini żel pod prysznic Bambus i mięta, mini masło do ciała antycellulit  i ujędrnianie ze świeżym sokiem owocowym oraz krem do rąk z masłem Shea o zapachu passiflory.
Przyznam szczerze, że wcześniej o tej marce nie słyszałam. Z jednej strony byłam ciekawa nowych produktów, ale z drugiej trochę odpychały mnie zapachy, bo generalnie nie przepadam za wszystkim, co świeże i cytrusowe. Zaczęłam więc używać kremu do rąk, ale miniaturki odłożyłam w głąb szafki. Przypomniałam sobie o nich przed wyjazdem nad morze i pomyślałam, że może zabiorę je na wyjazd. Przetestowałam i jestem naprawdę pod wrażeniem. Na pierwszy rzut recenzja żelu bambusowo-miętowego.





Informacje od producenta:


Seria Bambus z miętą

Mięta pieprzowa. To jedno z najpopularniejszych polskich ziół. Mięta jest nie tylko popularna, powszechna ale i wielozadaniowa. Jej zielone listki zawierają całe bogactwo aromatycznych i pożytecznych składników, takich jak: olejek lotny, kwas askorbinowy, rutyna, betaina, witaminy C i A oraz żelazo.
Bambus. Ta niezwykle smukła roślina potrafi urosnąć nawet metr w ciągu doby. Sok z jej liści bogaty w sole mineralne, mikroelementy i olejki eteryczne pobudza skórę do działania, przyspiesza przemianę materii, usprawnia wydalanie toksyn. Dzięki temu po zastosowaniu kosmetyków zawierających olejki bambusowe skóra staje się gładsza, świeża i ma ładniejszy koloryt.
Seria zawiera:
- sól do kąpieli
- mleko do kąpieli
- płyn do kąpieli
- żel pod prysznic
- olejek w żelu do ciała i do masażu
- mydło w kostce

źródło:  www.scandiacosmetics.pl

Pojemność: 200 ml


Cena: ok. 19 zł



Żel nie należy do bardzo gęstych, ale też nie lejących. Co najdziwniejsze, kosmetyk zmienił barwę w trakcie używania - z ciemnej, trochę fluorescencyjnej mięty na jasnozieloną trawkę. Myślę, że na zdjęciach widać dokładną różnicę. Początkowo myślałam, że może się zepsuł, ale nic się nie zmieniło poza kolorem, zarówno konsystencja, zapach jak i działanie. Hmm, magia po prostu.

Pachnie świeżo, ale oryginalnie, znacznie bardziej bambusowo niż miętowo, w zasadzie mięta jest tylko delikatne zaakcentowana. Odpowiada mi, a to rzadkość, żebym polubiła jakiś świeży zapach żelu. Myślę, że jest na tyle bezpieczny i dobrze skomponowany, że większość konsumentów umieści go w kategorii "ładny". Wydaje mi się, że z powodzeniem sprawdzi się też u mężczyzn.

Pieni się specyficznie, coś a la pianka z żelu do golenia. Jest wydajny, bo potrzeba go naprawdę odrobinę żeby się umyć. Myślałam, że miniaturka starczy mi na góra 2-3 razy, ale używałam żelu znacznie dłużej. Myje bez zarzutu i nie wysusza skóry, za co ogromny plus.

Moim zdaniem cena jak na żel pod prysznic wysoka, ale przy tej wydajności można przeżyć. Kusi mnie szczególnie inna wersja zapachowa Serii Rewitalizującej - Drzewo cedrowe z pieprzem. Jak wykończę zapas żeli, to pewnie się skuszę.






A teraz prawdziwa perełka, czyli ...

SPA masło do ciała antycellulit i ujędrnianie ze świeżym sokiem cytrusowym

Naturalne kwasy owocowe AHA zawarte w cytrusach i żurawinie szczególnie zalecane w przeciwdziałaniu procesowi starzenia się skóry, jako że wpływają na redukcję zmarszczek powierzchownych, poprawiając spoistość i zwartość skóry. Są czynnikiem determinującym lepsze nawilżenie oraz elastyczność skóry. Doskonałe w leczeniu przebarwień skóry, rozstępów, trądziku oraz blizn potrądzikowych. Przy zwalczaniu cellulitu kwasy owocowe znajdują zastosowanie jako stymulatory mikrocyrkulacji, jak i nośniki innych substancji aktywnych. Algi brązowe skutecznie wspomagają walkę z cellulitem.
Owocem drzewa pomarańczowego, które rozprzestrzeniło się z obszarów tropikalnej Azji, jest spora kulista jagoda koloru pomarańczowego. To prawdziwa skarbnica zdrowia, witamin i minerałów. Olejek pomarańczowy ma działanie antyoksydacyjne, łagodzące, przeciwzmarszczkowe i antynowotworowe. Działa dezynfekująco, polecany jest dla poszarzałej, mieszanej i tłustej cery oraz w przypadku cellulitu.

Olejek cytrynowy pochodzi z Indii, Południowych Włoch, Izraela, z USA, Gwinei, Cypru posiada właściwości bakteriobójcze i bakteriostatyczne, przeciwzapalnie. Poprawia funkcje systemu immunologicznego, przyspiesza gojenie się ran.
Świeżo wyciskany sok cytrynowy źródło witamin i minerałów. Sok dodawany bezpośrednio po wyciśnięciu pozwala na uwolnienie sił witalnych.
Algi brązowe Dobroczynne działanie alg na skórę jest związane z ich działaniem odżywczym i nawilżającym. Poprawiają ukrwienie, przywracają naturalne pH, regulują czynności gruczołów łojowych. Glony są wykorzystywane w preparatach do profilaktyki i leczenia cellulitu, rozstępów, trądziku. Sproszkowane algi stosuje się do okładów, zawijań, kąpieli regenerujących.

Algi są znakomicie przyswajane przez tkanki ludzkie, ponieważ skład chemiczny ich plazmy podobny jest do składu plazmy człowieka. W ich składzie znajdują się aminokwasy, białka, lipidy, witaminy (A, z grupy B oraz C, E) i mikroelementy( wapń, jod, kobalt, cynk, miedź,magnez, brom, żelazo, mangan).

źródło:  www.scandiacosmetics.pl

Pojemność: 230 ml

Cena: ok. 60 zł




Kosmetyk dostał tytuł Doskonałości Roku Twojego Stylu i ... nie dziwię się dlaczego, bo jest doskonały. To jeden z niewielu produktów, w których zakochałam się od pierwszego maźnięcia. 

Ma cudowną, musową, lekką konsystencję, jaskrawy, jasno-żółtozielony kolor oraz nieziemski, soczysty zapach. Na szczęście nie ma on wiele wspólnego z pomarańczą i cytryną, a kojarzy mi się ... z różową gumą Orbit. Normalnie pełnia szczęścia!

Rozsmarowuje się bezproblemowo, wchłania błyskawicznie. Od razu wyraźnie napina i ujędrnia skórę. Właśnie to napinanie w połączeniu z rewelacyjnym zapachem najbardziej mnie urzekło. Ten mały słoiczek zużywałam z ogromnym pietyzmem i myślałam, że się zapłaczę wygrzebując resztki. Trudno mi mówić o faktycznym działaniu na cellulit, bo 50 ml produktu starczyło tylko na kilka aplikacji, więc długotrwałych efektów nie mogę ocenić. Doraźne działanie zachwyciło mnie jednak na tyle, że bardzo chciałabym wypróbować pełnowymiarowe opakowanie. Niestety masło z serii Yerba Mate to produkt przeznaczony dla salonów Spa i nie spotkałam go w sprzedaży. Cena wysoka, ale byłabym skłonna wydać nawet tyle na ten kosmetyk, bo naprawdę jestem nim oczarowana.




Otrzymałam miniaturki w zastępczych/miniaturowych opakowaniach, na których nie został wydrukowany skład INCI. Napisałam w tej sprawie do firmy i poprosiłam o przesłanie składów. W odpowiedzi otrzymałam sympatyczny e-mail wraz ze skanami etykiet, które opublikowałam w tym poście. Wielki plus dla The Secret Soap Store za podejście do klienta!

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Antycellulitowo-wygładzający żel Oceanic AA Ciało Szczupłe


Dzisiaj krótka recenzja antycellulitowo-wyszczuplającego żelu do pielęgnacji ciała z serii AA Ciało Szczupłe firmy Oceanic. Najpierw opis ze strony producenta:

Pragniesz nadać swojej skórze gładkość i zmniejszyć dokuczliwe objawy cellulitu? Antycellulitowo-wygładzający żel do pielęgnacji ciała AA Ciało Szczupłe jest odpowiedzią na Twoje potrzeby.

Testowany dermatologicznie na osobach z chorobami alergicznymi skóry
Z hypoalergiczną kompozycją zapachową. Nie zawiera barwników, pH neutralne dla skóry.

Żel zawiera nowoczesny kompleks Cellu Balance, który stymulując spalanie tkanki tłuszczowej, zapewnia intensywne i długotrwałe działanie antycellulitowe.
Escyna zawarta w ekstrakcie z kasztanowca oraz mentol i ekstrakt z ananasa, dzięki właściwościom drenującym, poprawiają mikrokrążenie w strefach objętych cellulitem, wspomagają metabolizm tłuszczów i przyspieszają redukcję cellulitu.
Olej abisyński i gliceryna przywracają gładkość i sprężystość skóry, sprawiając, że staje się miękka w dotyku.

Pojemność: 200 ml

Cena: ok. 18 zł

Skład: Aqua, Glycerin, Dimethicone, Paullinia Cupana Sweet Extract, Centella Asiatica Extract, Caffeine, Equisetum Arvense Extract, Carnitine, Aesculus Hippocastanum (Horse Chestnut) Seed Extract, Ananas Sativus Extract, Crambe Abyssinica Seed Oil, Trideceth-9, PEG-5 Ethylhexanoate, Polysorbate 60, Menthol, Allantoin Sodium Hydroxide, Carbomer, Xanthan Gum, Phenoxyethanol, Parfum, Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Decyl Glucoside, Propylene Glycol.



Z marką Oceanic mam raczej pozytywne doświadczenia. Kiedy zobaczyłam serię AA Ciało Szczupłe i zerknęłam na składy, ten produkt wydał mi się najbardziej interesujący, dlatego go kupiłam.

Żel jest dość rzadki, trochę lejący, odrobinę lepki, o przyjemnym zapachu. Nie wchłania się błyskawicznie, ale też nie maże się po skórze jak inne tego typu preparaty. Pokrywa ciało jakby żelowym filmem, który daje wrażenie napiętej i elastycznej skóry. Taki efekt liftingu utrzymuje się przez kilka godzin.




Niestety nie zauważyłam długotrwałego działania. Nie ujędrnia, nie pomaga w walce z cellulitem. Wygładzenie skóry jest w rzeczywistości tylko chwilowe.

Muszę pochwalić opakowanie - tubka jest miękka i łatwo z niej wyciskać żel. Ponieważ produkt jest rzadki opada zawsze na dno, nie pozostaje na ściankach, nie ma przez problemów z jego wyciskaniem. Rozcięłam plastik kiedy zauważyłam, że żel się kończy i okazało się, że pozostało go tylko na jedno użycie. Wystarczył mi na niewiele ponad miesiąc codziennego używania, co nie jest powalającym wynikiem.

Kosmetyków antycellulitowych używam przede wszystkim prewencyjnie. Nie oczekuję nie wiadomo jakich rezultatów. W zwalczaniu cellulitu nie pomoże przecież kosmetyk, jeśli nie zmienimy siedzącego trybu życia, czy nie odstawimy nieprawidłowej diety. Miewałam już różne antycelle, ale ten na tle innych wypada mizernie. Mam wrażenie, że nawet nie zapobiega nierównościom, bo trochę mi się ich namnożyło, mimo że używałam żelu regularnie. Możliwe, że to wynik stresu, czy moich ostatnich zaniedbań żywieniowych - tak czy siak do produktu AA raczej nie wrócę. Tym bardziej, że cena stanowczo za wysoka jak na takie działanie.

wtorek, 15 listopada 2011

Ziaja Rebuild - żel chłodzący i żel rozgrzewający

Na jesień postanowiłam wziąć się za siebie i trochę poćwiczyć. Zwykle ochota na bieganie przechodziła mi po góra trzech dniach, czasami dłużej udało mi się wytrzymać ćwicząc 8 minut abs, buns czy legs. Tak czy siak zanim pojawiały się efekty, mój zapał spadał do zera.
Tym razem na szczęście jest inaczej. Kończę właśnie drugi miesiąc programu Turbo Fire z instruktorką Chalene Johnson. Opowiem Wam o tym innym razem dokładniej. Dzisiaj będzie o dwóch pomocnikach, którzy razem ze mną walczą o zgubienie centymetrów i jędrniejszą skórę.







Opis i dwa zdjęcia produktów ze strony
www.ziaja.com:
Rebuild Termo Wyszczuplanie Żel chłodzący
najlepsze efekty uzyskuje się stosując preparat:
- po ćwiczeniach: fitness, aerobic
- po gruboziarnistym peelingu
Działanie:
Zapobiega gromadzeniu się substancji lipidowych.
Aktywuje spalanie tkanki tłuszczowej.
Wzmacnia i poprawia strukturę skóry.
Zapewnia orzeźwiające uczucie chłodu.
Sposób użycia:
Żel intensywnie wmasować w skórę rozpoczynając od łydek w kierunku bioder. Najlepsze efekty uzyskuje się stosując produkt systematycznie każdego dnia.
Substancje aktywne:
ekstrakt z miłorzębu japońskiego, ekstrakt z mięty pieprzowej, bio-ca2+ coralliny officinalis, phytocomplex anticellulit Opakowanie: 270 ml
Cena: ok. 17 zł



Rebuild Termo Wyszczuplanie Żel rozgrzewający
najlepsze efekty uzyskuje się stosując preparat:
- przed ćwiczeniami: fitness, aerobic
- po gruboziarnistym peelingu
- po rozgrzewającej kąpieli
Działanie:
Zawiera kapsaicynę, która daje stopniowy efekt rozgrzania skóry. Zapewnia delikatne, równomierne uczucie ciepła. Ogranicza gromadzenie substancji lipidowych. Przyspiesza spalanie tkanki tłuszczowej.
Sposób użycia:
Żel intensywnie wmasować w skórę rozpoczynając od łydek w kierunku bioder. Po każdej aplikacji umyć ręce. Najlepsze efekty uzyskuje się stosując produkt systematycznie każdego dnia.
Substancje aktywne:kapsaicyna z papryki cayenne, ekstrakt z miłorzębu japońskiego, bio-ca2+ coralliny officinalis
Opakowanie
: 270 ml
Cena: ok. 17 zł

Zaczynając ćwiczenia na początku września było jeszcze bardzo ciepło, dlatego w sklepie zdecydowałam się na żel chłodzący Ziaja Rebuild. Mam zaufanie do tej marki, bo żaden produkt mnie nie zawiódł, a wiele z nich gości na stałe w mojej pielęgnacji. Po powrocie do domu przeczytałam jednak sporo negatywnych opinii o tym żelu w katalogu Kosmetyk Wszech Czasów, co mnie bardzo zmartwiło. Równocześnie drugi żel z tej serii - rozgrzewający był chwalony pod niebiosa. Pognałam więc z powrotem do drogerii i kupiłam.
Spodziewałam się, że chłodzący okaże się niewypałem, a rozgrzewający odkryciem sezonu, jednak nie odbieram ich tak skrajnie. Wystarczy wczytać się w skład produktów i przekonać się, że różnią się tylko jednym składnikiem aktywnym.

Skład żelu chłodzącego: Aqua, Propylene Glycol, Fucus Vesiculosus Extrakt , Hedera Helix (Ivy) Leaf Extract, Citrus Aurantinum Amara (Bitter Orange) Peel Extract, Rosmarinum Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Corallina Officinalis Extract, Cetearyl Ethylhexanoate, Isopropyl Myristate, Polysorbate 20, Carbomer, Xantan Gum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutyparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane, 3-Diol, Parfum, Mentha Arvensis Leaf Extract, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Sodium Hydroxide.

Skład żelu rozgrzewającego: Aqua, Propylene Glycol, Fucus Vesiculosus Extrakt , Hedera Helix (Ivy) Leaf Extract, Citrus Aurantinum Amara (Bitter Orange) Peel Extract, Rosmarinum Officinalis (Rosemary) Leaf Extract, Corallina Officinalis Extract, Cetearyl Ethylhexanoate, Isopropyl Myristate, Polysorbate 20, Vanillyl Butyl Ether, Capsicum Frutencens Fruit Extract, Carbomer, Xantan Gum, Phenoxyethanol, Methylparaben, Butylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Isobutyparaben, 2-Bromo-2-Nitropropane, 3-Diol, Parfum, Linalool, Butylphenyl Methylpropional, Limonene, Alpha-Isomethyl Ionone, Sodium Hydroxide.

Jeśli jesteśmy już przy składach to warto napisać, co tak naprawdę znajduje się w obu kosmetykach (łacińskie nazwy przecież wiele nam nie mówią).
Składniki aktywne zaznaczone na zielono: ekstrakt z morszczynu pęcherzykowatego, ekstrakt z bluszczu, ekstrakt ze skórki gorzkiej pomarańczy, rozmaryn lekarski, czerwona alga koralowa, ekstrakt z owoców papryki cayenne (rozgrzewający), ekstrakt z liści mięty (chłodzący).
Wszystkie surowce naturalne
użyte do produkcji tych żeli mają certyfikat EcoCert, który jest międzynarodowym stowarzyszeniem kontrolującym jakość kosmetyków ekologicznych.
Ponadto zaznaczyłam: składniki nawilżające, emulgatory, emolienty, substancje konsystencjonotwórcze, konserwanty, kompozycje zapachowe.
Więcej o składzie możecie poczytać tutaj: klik.

Po około dwumiesięcznym regularnym stosowaniu żelu chłodzącego i trochę krótszym i nieregularnym żelu rozgrzewającego, stwierdzam z przekonaniem, że oba produkty nie różnią się od siebie pod względem działania. Świetnie wygładzają i nieco ujędrniają skórę. Zauważyłam utratę centymetrów (oczywiście za sprawą ćwiczeń a nie owych preparatów) i myślę, że żele Ziai pozwoliły mi utrzymać skórę w dobrej kondycji. Wiadomo, że nagłe chudnięcie czy tycie nie służy naszej skórze, dlatego przy stosowaniu diety czy wykonywaniu ćwiczeń, warto zaopatrzyć się w takie produkty. Niestety jeśli chodzi o sam cellulit to niewiele zdziałały. Na szczęście nie mam dużych nierówności, w zasadzie problem cellulitu praktycznie mnie nie dotyczy. Chociaż liczyłam po cichu, że i te drobne nierówności znikną. Może znajdę inny preparat, który sobie z tym poradzi.
Po nieciekawych doświadczeniach z jednym z żeli rozgrzewających, który wręcz przypalał mi skórę jak żelazko, podchodzę do nich z rezerwą. Żel ziajowy jest doskonały, idealnie nagrzewa. Zastosowany przed ćwiczeniami daje naprawdę mocnego kopa cieplnego, ale nie jest to nieprzyjemne. Najbardziej lubię go używać na noc, wczołgać się pod kołdrę i poczuć otulające ciepełko. Mój mąż stosował go nawet w zastępstwie za maść rozgrzewającą przy bólu mięśni.
Żel chłodzący nie chłodzi tak, jakbym sobie tego życzyła. Efekt chłodzenia jest delikatny, powiedziałabym nawet że mizerny. Ze względu na porę roku nawet dobrze, że tak jest, ale w lecie nie byłabym z niego zadowolona.
Cena dość wysoka jak na Ziaję, ale normalna jeśli chodzi o preparaty antycellulitowe i wyszczuplające. Rewelacyjne opakowania z pompką pozwalają na higieniczne i wygodne dozowanie. Konsystencja żelowo-kremowa, łatwo się rozsmarowuje i dość szybko wchłania.





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...