Nie było mnie tu prawie rok i trochę zatęskniłam za blogowaniem. Może jeszcze ktoś tu zajrzy i coś przeczyta.
Kiedy zaczyna się sezon na nowalijki, zawsze odżywam w kuchni i do oporu gotuję dwie zupy: szczawiową (przepis pojawił się na blogu tutaj: klik) oraz botwinkę. Dzisiaj notka o tej drugiej. Sekret smaku i koloru tej zupy tkwi w dwóch dodatkach - odrobinie cukru i octu jabłkowego.
Składniki:
- 3 pęczki botwinki z buraczkami
- 200 g kwaśnej śmietany 18% (małe opakowanie)
- 3 łyżki cukru
- 3 łyżki octu jabłkowego
- 2 ząbki czosnku
- sól, pieprz, przyprawa typu vegeta
Dodatkowo do podania:
- jajka ugotowane na twardo
- koperek
Ilość porcji: 8
Koszt potrawy: ok. 8 zł
Cena za porcję: 1 zł
Trudność: Łatwe
Czas przygotowania: 5 min
Czas gotowania: ok. 30 minut
Botwinkę bardzo dokładnie myjemy i płuczemy tak, żeby pozbyć się piasku i zanieczyszczeń. Nigdy nie obieram buraczków (kiedy są malutkie po obraniu niewiele by z nich zostało), ale porządnie je szoruję i obcinam ewentualne korzonki. Łodygi i liście kroimy drobno, a buraczki zostawiamy w całości (duże możemy przekroić na pół), wrzucamy do garnka i zalewamy około 4 litrami wody. Wstawiamy na gaz, dorzucamy cukier, vegetę i zmiażdżone ząbki czosnku. Kiedy woda się zagotuje, zmniejszamy ogień i po około 20 minutach gotowania dodajemy ocet jabłkowy. Gotujemy jeszcze około 10 minut do miękkości buraczków. Na koniec przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. Rozprowadzamy śmietanę gorącą zupą i dolewamy roztwór do garnka. Nie gotujemy już razem ze śmietaną, żeby się nie zważyła.
Botwinkę podajemy na ciepło lub zimno z dodatkiem ugotowanych na twardo jajek. Możemy także wierzch posypać koperkiem (ja go nie lubię, więc pomijam).
W wielu moich przepisach pojawia się sformułowanie "przyprawa typu vegeta". Sama nigdy nie dodaję przypraw Vegeta, Kucharek, Warzywko itp. bo zawierają mnóstwo soli i glutaminian sodu. Kupuję za to na Allegro ich rewelacyjny, zdrowy odpowiednik - przyprawę Soviera Premium, która składa się wyłącznie z suszonych warzyw z niewielką ilością soli. Polecam wypróbować, a założę się, że nie wrócicie już do chemicznych, uniwersalnych mieszanek z marketów.
