Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki DLA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kosmetyki DLA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 18 stycznia 2013

Wyniki rozdania kremu do rąk z naparu babki płesznika firmy Kosmetyki DLA


 

Dziękuję bardzo wszystkim, którzy wzięli udział w zabawie. Maszyna losująca ze strony random.org zadziałała i wybrała ...





fraglesik 

Serdecznie gratuluję wygranej, zaraz prześlę maila z prośbą o podanie adresu do wysyłki nagrody.
Zapraszam na kolejne rozdania i konkursy na blogu "Księżniczkowe pasje bez ładu i składu".

czwartek, 3 stycznia 2013

Premierowe rozdanie - Krem do rąk z naparu babki płesznika firmy Kosmetyki DLA


Do firmy Kosmetyki DLA mam ogromny sentyment przez to, że ich kremy "Niszcz pryszcz" doprowadziły moją problemową skórę do ładu (pisałam o tym tutaj: klik). Używam ich niezmiennie od prawie roku i nadal mnie zachwycają. Mam nadzieję, że zawsze będą je produkować, bo ciężko będzie mi znaleźć na rynku coś równie dobrego dla mojej skóry.

Krem do rąk na naparze z babki płesznika to nowość w asortymencie firmy. Krem różni się zdecydowanie od innych dostępnych na rynku tym, że wyprodukowany jest na naparze ziołowym, a nie na wodzie, która nie ma żadnych właściwości. Dzięki temu krem pielęgnuje skórę bardziej efektywnie i jest to od razu zauważalne. Miałam to szczęście, że otrzymałam go do testów już w wakacje, kiedy jeszcze trwały jego badania dermatologiczne. Przebierałam nogami, żeby Wam o nim napisać, ale czekałam aż pojawi się w sprzedaży. No i wreszcie jest!

Opis ze strony producenta:

KREM DO RĄK na bazie naparu babki płesznika
 - chroni skórę rąk przed szkodliwym wpływem detergentów, chemikaliów i czynników zewnętrznych (wiatr, mróz, UV);
- doskonale nawilża i odżywia naskórek;
- regeneruje, wygładza i przyspiesza gojenie się mikrourazów skóry;
- zapobiega pierzchnięciu skóry rąk, regeneruje szorstkie i popękane dłonie, przywraca im gładkość oraz miękkość.

Intensywne działanie kremu zapewniają:
Świeży napar z nasion babki płesznika - zawiera śluzy (ok. 12%),  olej tłusty (ok.5%),  aukubinę, garbniki, kwas galakturonowy, skrobię, ramnozę, arabinozę, ksylozę, flawonoidy, białka, sole i in., dzięki czemu zapobiega wysychaniu skóry, dobrze nawilża, odżywia oraz ujędrnia skórę (zawartość w kremie aż 60%).
Masło Shea - ma właściwości odżywcze; zmiękcza i wygładza skórę. Jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym (zawartość w kremie 10%).
Gliceryna - działa zmiękczająco i nawilżająco na skórę.
Alantoina i d-pantenol – działają łagodząco i kojąco, przyspieszają regenerację i gojenie podrażnień.
Olej lniany bogaty w NNKT – doskonale nawilża, przyspiesza regenerację naskórka, skutecznie poprawia kondycję skóry. Jest bardzo dobrze tolerowany przez skórę.
Olej z ogórecznika – naturalne źródło kwasu gamma-linolenowego, witamin i fosfolipidów gwarantuje długotrwałe nawilżenie.
Witamina E  - niszczy wolne rodniki, zapobiega powstawaniu podrażnień i spowalnia proces starzenia się skóry.





 
Cena: 12 zł

Pojemność: 125 ml 


Krem do rąk jest gęsty, puszysty i treściwy, ale nietłusty. Konsystencją przypomina mi trochę ubitą na sztywno śmietankę do deserów. Najbardziej obawiałam się o jego zapach (znając zapachy pozostałych produktów firmy, spodziewałam się raczej kontrowersji), ale jest przyjemny, choć bardzo specyficzny i trudno mi określić, co przypomina. 




O ile wśród kremów do stóp uwielbiam tłuste i treściwe smarowidła, to w kremach do rąk cenię sobie łatwość aplikacji i długotrwałe nawilżenie, ale bez uczucia lepkości dłoni. Dokładnie taki jest ten krem.
Mimo swojej gęstości wchłania się bardzo szybko, otula dłonie niezwykle przyjemnym filmem. Nawilża rewelacyjnie i zapewnia pielęgnację na długie godziny - to chyba pierwszy w mojej karierze krem, który nie wymaga tak częstych aplikacji jak inne specyfiki.

Sprawdza się szczególnie w trudnych warunkach, kiedy skóra przesuszona jest od wiatru i mrozu czy ogrzewania. Na zimę jest naprawdę idealny! Nakładam go też grubszą warstwą po sprzątaniu lub zmywaniu - doskonale regeneruje naskórek narażony na działanie detergentów. Dla mnie jest świetny zarówno do codziennego stosowania, jak i do zadań specjalnych.

Skład produktu (jak na krem do rąk) moim zdaniem jest imponujący. Oprócz przewodniego naparu z babki płesznika mamy tutaj na drugim miejscu masło Shea, a dalej alantoinę, d-pantenol, czy cenne oleje - z ogórecznika i lniany (o właściwościach poszczególnych składników można poczytać w opisie producenta).




Jeszcze parę słów o opakowaniu. Tubka kremu do rąk (podobnie jak buteleczki air-less kremów do twarzy) jest minimalistyczna, a także estetyczna, szczególnie dzięki oryginalnej grafice splecionych dłoni. Przeszkadza mi w niej to, że jest odkręcana - zdecydowanie wolę klikowe zamknięcia w przypadku takich produktów, bo znacznie oszczędzają czas. Poza tym na tylnej ściance tubki informacje na temat produktu napisane są mikroskopijną czcionką. Zapewne firma chciała umieścić wiele szczegółów dotyczących kremu, niestety opis mocno stracił przez to na czytelności.

Jeśli chodzi o cenę, to biorąc pod uwagę zawartość, jest jak najbardziej do przyjęcia. Tym bardziej, że nie pożałowali kremu - w tubce jest aż 125 ml.

Możemy nabyć krem w sklepie internetowym producenta (tutaj: klik), a także w większych miastach (dokładna lista sklepów znajduje się tutaj: klik).





Już od dawna nie było żadnego rozdania ani konkursu na blogu, więc pomyślałam, że może ucieszy
Was upominek w postaci kremu do rąk z naparu babki płesznika. Sponsorem nagrody jestem ja :)


Warunkiem uczestnictwa w losowaniu jest publiczne obserwowanie mojego bloga (1 los).

Dodatkowe losy można uzyskać za:
- polubienie "Księżniczkowych pasji" na Facebooku (2 losy)
- informację o rozdaniu na swoim blogu w osobnej notce, ze zdjęciem i linkiem do tego posta lub w pasku bocznym (2 losy)
- dodanie mojego bloga do blogrolla (2 losy)


Chciałabym docenić też najbardziej aktywne komentatorki:
Alieneczka, Beauty Wizaż, Chabrowa, CześćKotku, Dagusia, Magdalena B, Ola, Orlica, Przeszkoda, SexiChic, Tygrysek, Wielki Kufer, Yasinisi, babski punkt widzenia, butterfly, mart_91, sauria80, stri-linga, tova1, zoila, Łowczyni.
Jeśli zechcą wziąć udział w rozdaniu, otrzymają dodatkowe 2 losy.


Zgłoszenie do udziału w rozdaniu umieść w komentarzu pod tym postem według schematu:


Obserwuję jako: nick
Mój e-mail: mail
Polubienie "Księżniczkowych pasji" na Facebooku: tak (nazwa profilu)/nie
Notka o rozdaniu: link do notki/nie
Blogroll: link do bloga/nie
Aktywna komentatorka: tak/nie


Rozdanie zakończy się 17.01.2013 o godzinie 23.59. Zwycięzcę ogłoszę następnego dnia. Zapraszam!
Oczywiście zachęcam także do komentowania poza zgłoszeniami na rozdanie.

niedziela, 20 maja 2012

Kosmetyki DLA - wyniki rozdania

Dziękuję za liczny udział w rozdaniu kosmetyków ufundowanych przez firmę Kosmetyki DLA.



Zestaw kremów "Dar piękna" otrzymuje ...




 


nika88!





Zestaw kremów "Niszcz pryszcz" otrzymuje ...





One_LoVe!




Gratuluję zwyciężczyniom i zapraszam na kolejne, księżniczkowe rozdania.

sobota, 19 maja 2012

Palety Sleek Ultra Mattes Brights & Darks



Na nowe, limitowane palety Sleeka czekałam już od kilku miesięcy. Liczyłam po cichu, że w końcu pojawi się jakaś paleta złożona z fioletów, ale i tym razem niestety tak się nie stało.
Limitowanki pojawiły się nawet dwie, jednak w 100% matowe, w dwóch wersjach kolorystycznych - Brights i Darks. Oczywiście, mimo że za matami nie przepadam i podobnych odcieni mam już dziesiątki, musiałam kliknąć obie.

 

PALETA BRIGHTS


Górny rząd od lewej:
- Chill: jasny, słabiej napigmentowany błękit
- Pout: malinowy, ciemny róż
- Sugarlite: ametystowy fiolet z podtonami różu
- Dragon Fly: szmaragdowa zieleń
- Pucker: różowo-różowy odcień gumy balonowej
- Bamm!: brudno-żółty



Dolny rząd od lewej:
- Cricket: średnia zieleń
- Bolt: intensywny, lazurowy niebieski
- Strike: mocny, idealnie pomarańczowy pomarańcz
- Floss: leciutki, delikatny róż
- Crete: jasna szarość
- Pow!: bardzo jasna, kremowa cytrynka





PALETA DARKS

Górny rząd od lewej:
- Orbit: ciemny, matowy teal

- Ink: idealna nazwa dla tego koloru; czysty, matowy atrament
- Highness: ciemny, "adwentowy" fiolet
- Noir: sleekowa czerń
- Dune: też trafiona nazwa; jasny, piaskowy, wydmowy mat
- Pillow Talk: jaśniutki, rozbielony róż



Dolny rząd od lewej:
- Thunder: średnio-ciemna szarość
- Maple: ciekawy kolor; brunatno-bordowy, ciepły mat
- Flesh: zgodnie z nazwą to ciepły, cielisty kolor
- Paper Bag: chłodny, ciemny brąz
- Villan: matowa śliwka
- Fern: butelkowa zieleń; tytułowej paproci mi nie przypomina


Jak wiadomo maty różnią się jakością od cieni metalicznych Sleeka, oczywiście z korzyścią dla tych drugich. Mimo to cieszę się z zakupu. Poza kilkoma kolorami (np. trzy z prawej w dolnym rzędzie Brights) są bardzo dobrze napigmentowane.
W Brights jest trochę szalonych kolorów, Darks to taka stonowana elegancja. Moim zdaniem obydwie są dobrze skomponowane i warte uwagi. Uważam, że także cienie słabiej napigmentowane są trafione, bo możemy ich użyć do rozjaśnienia innych kolorów, czy pod łuk brwiowy.

Brights wymalowałam się wczoraj do pracy i dostałam tyle komplementów (zarówno od nauczycieli jak i od uczniów) jak nigdy. Co prawda często mnie ktoś chwali za makijaż (co za skromność :)), ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby aż tyle osób jednego dnia. A rano się nawet zastanawiałam, czy nie zmyć tego makijażu i nie zrobić od nowa, bo szczerze mówiąc, to nie bardzo mi wyszedł. Chyba siła kolorów tak zadziałała, że się wszystkim podobał.


źródło zdjęcia: profil Sleek Make Up na Facebooku.



Kiedy odebrałam paletki od listonosza pokazałam je mężowi, który znając moje ilości wszystkich palet, zachwycony chyba nie był. Otwieram najpierw Brights.
- I jak? Śliczna, prawda?
- A jak ona się nazywa? Chyba "papuga" :)
- Hmm, a ta jak się powinna nazywać? (pokazuję Darks).
- Ta? Hmm, "mam już takie trzy"?






Przypominam, że do dzisiaj, do godziny 23.59 można zgłaszać się do udziału w rozdaniu na moim blogu, w którym do wygrania zestawy kremów na dzień i na noc firmy Kosmetyki DLA. Do wyboru kremy "Niszcz pryszcz" i "Dar piękna". Zapraszam serdecznie! KLIK

sobota, 28 kwietnia 2012

Rozdanie - zestawy kremów Kosmetyki DLA


Fundatorem nagród tego rozdania jest firma Kosmetyki DLA. Recenzowałam już na blogu produkty z linii "Niszcz pryszcz" KLIK. Zachęcam do zapoznania z recenzją, jeśli jeszcze jej nie czytaliście. 


Do wygrania są dwa zestawy kosmetyków:


Zestaw kosmetyków z linii "Niszcz pryszcz" - krem na dzień i na noc

Delikatny, dobrze wchłaniający się krem na dzień polecany jest do codziennej pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i z problemami trądzikowymi.
Krem działa wielokierunkowo:
  • wysusza wypryski
  • odblokowuje pory
  • matuje skórę na wiele godzin
  • intensywnie nawilża i łagodzi
  • chroni przed promieniowaniem UV
Skutecznie eliminuje zaskórniki, zapobiega powstawaniu nowych, pomaga zwalczać ślady po trądziku, pozostawiając skórę świeżą i matową.

Receptura kremu na noc opracowana jest specjalnie dla osób z cerą tłustą, mieszaną i trądzikową.
Każdej nocy podczas snu krem
  • reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników
  • hamuje rozwój bakterii
  • zapewnia odbudowanie naturalnej bariery hydrolipidowej
  • pobudza odnowę komórkową
  • pozostawia skórę gładką, delikatną oraz doskonale nawilżoną.

źródło: www.kosmetykidla.pl

 




Zestaw kosmetyków z linii "Dar piękna" - krem na dzień i na noc

Receptura opracowana specjalnie dla osób z cerą wrażliwą z pierwszymi oznakami starzenia.

Bogata formuła kremu na dzień oparta na zestawie specjalnie dobranych składników, uzupełnia zawartość składników odżywczych w skórze, pomagając przywrócić jej jędrność i gładkość w delikatnych miejscach.
Stosując krem każdego dnia:
  • zapobiegasz  przedwczesnemu starzeniu się Twojej skóry
  • chronisz przed szkodliwym działanie czynników zewnętrznych – wolnych rodników
  • pobudzasz naturalną odnowę komórkową
  • pozostawiasz skórę gładką, delikatną oraz doskonale nawilżoną
  • doskonały pod makijaż
Krem na noc przeciwdziała procesom starzenia przede wszystkim poprzez pobudzanie naturalnych mechanizmów w skórze, które z wiekiem się rozleniwiają.
Stosując krem każdej nocy:
  • dostarczasz niezbędnych, do prawidłowego funkcjonowania, skórze składników odżywczych
  • pobudzasz odnowę komórkową
  • zapobiegasz jej przedwczesnemu starzeniu
  • pozostawiasz skórę gładką, delikatną oraz doskonale nawilżoną.

źródło: www.kosmetykidla.pl




Warunkiem uczestnictwa w losowaniu jest publiczne obserwowanie mojego bloga (1 los).

Dodatkowe losy można uzyskać:
- informując o rozdaniu na swoim blogu w osobnej notce, ze zdjęciem i linkiem do tego posta lub w pasku bocznym (2 losy)
- dodając mój blog do blogrolla (2 losy)
- klikając "Lubię to!" w profil firmy Kosmetyki DLA na Facebooku (1 los)

Chciałabym docenić też najbardziej aktywne komentatorki:
Dagusia(26) Gray(7) Kamila(8) LastTime(10) Orlica(19) Przeszkoda(11) Tanyia(7) Weronika(8) Wielki Kufer(17) Yasinisi(24) babski punkt widzenia(8) dzolls(9) kosmetycznerecenzje(8) laleczka...(7) mart_91(13) strī-linga(7) yesiwantyouback(6) zoila(31) Łowczyni(51)
Jeśli zechcą wziąć udział w rozdaniu, otrzymają dodatkowe 2 losy.


Każdy, kto do tej pory zamieścił komentarz pod postem, w którym recenzowałam linię "Niszcz pryszcz" otrzymuje także 1 los: Wielki Kufer, Przeszkoda, mary, Orlica, LastTime, Agi, stri-linga, Dagusia, aSHa, mart_91, zoila, Megalaska, Zwyczajna o wszystkim i o niczym, CześćKotku, Yasinisi.  Niestety nie mogę przyznać losu Anonimom :(


Zgłoszenie do udziału w rozdaniu umieść w komentarzu pod tym postem według schematu:

Obserwuję jako: nick
Mój e-mail: mail
Wybieram zestaw kremów: Niszcz pryszcz/Dar Piękna
Notka o rozdaniu: link do notki/nie
Blogroll: link do bloga/nie
Polubienie profilu Kosmetyki DLA na Facebooku: tak (nazwa swojego profilu)/nie
Aktywna komentatorka: tak/nie
Komentarz pod postem o kremach "Niszcz pryszcz": tak/nie

Rozdanie zakończy się 19.05.2012 o godzinie 23.59. Zwycięzcę ogłoszę następnego dnia. Zapraszam!

sobota, 14 kwietnia 2012

Kremy "Niszcz pryszcz" Kosmetyki DLA - moja wygrana walka z problemowa cerą


Dzisiaj post, który jest dla mnie bardzo ważny. W dodatku będzie miał kilka wstępów, ale są one konieczne dla pełnej recenzji kremów. Chwała dla tych, którzy wytrwają i przeczytają go do końca.

Wiele, wiele lat temu nie odczuwałam potrzeby używania stosu kosmetyków. Wystarczało mi coś do mycia ciała, twarzy i włosów oraz pielęgnacyjny krem. Jakieś 5 lat temu trafiłam przez przypadek na portal Wizaz.pl, wczytałam się w katalog KWC (Kosmetyk Wszech Czasów) i nagle wpadłam w manię zakupów kosmetycznych. Musiałam mieć po kolei wszystkie dobrze oceniane kremy, balsamy, odżywki, żele, szampony, toniki itd. Nazbierałam tego tyle, że przestało się mieścić w łazience, zabrakło też miejsca gdzie indziej. Z czasem poszłam po rozum do głowy, zaczęłam spisywać zakupy, notowałam też zużycia, sprawdzałam ile wydaję pieniędzy. Oczywiście nie wyleczyłam się całkiem z manii zakupowej, ale opanowałam kompulsywne kupowanie. Teraz staram się wszystko planować, zużywać regularnie i nie robić zbyt wielu zapasów. Nadal skuszą mnie edycje limitowane (no bo przecież później już nie kupię!), ale jestem mniej podatna na promocje i nowości.

Od końca podstawówki zmagam się z problemową cerą. Zaczęło się od zaskórników i przetłuszczania skóry, potem był już zaawansowany trądzik młodzieńczy, mnóstwo blizn i przebarwień. Obecnie wypryski ropne wyskakują mi głównie przed okresem, poza tym pojawiają się rzadko. Na trądzik stosowałam już chyba wszystko. Przetestowałam każdy drogeryjny krem dostosowany do mojej problematycznej skóry. Kupowałam także kremy apteczne, leczyłam się też swego czasu u dermatologa (z dramatycznym skutkiem, ale nie o tym dzisiaj). Do tej pory najlepiej sprawdziła się u mnie biochemia. Odkąd odkryłam sklep Biochemia Urody, zamówiłam pierwsze oleje, hydrolaty i żel hialuronowy, byłam pewna, że nie zmienię już nic w swojej pielęgnacji.

Na początku lutego tego roku wybrałam się do ulubionej drogerii w moim mieście - "Urody". Jeśli czyta to ktoś z Płocka, to serdecznie polecam zakupy właśnie w tej sieci drogerii. Ceny są niższe niż w Rossmannie czy Naturze, a asortyment dużo szerszy. Przepraszam, ze piszę tak chaotycznie - dygresję za dygresją, a jeszcze nie doszłam do głównego tematu. Ten post będzie widać wybitnie bez ładu i składu, jak to sugeruje nazwa bloga.

W "Urodzie" miałam kupić jakieś drobiazgi, ale nie byłabym sobą, gdybym nie przeszła między półkami i nie pooglądała nowości. Nagle pośród wielu kremów zobaczyłam jakieś nowe opakowania - nazwa linii "Niszcz Pryszcz" przyciągnęła moją uwagę. Obejrzałam pudełka, poczytałam skład i ... dawno nie widziałam tak dobrze zapowiadającego się kosmetyku. Mistrzem rozszyfrowywania składów nie jestem, ale naprawdę wydawał mi się zachęcający. Spojrzałam na producenta i oniemiałam! "Kosmetyki DLA, ul. Kochanowskiego, Płock". Nie spodziewałam się, że w moim mieście powstała firma, która produkuje kosmetyki. Oprócz wspomnianej linii "Niszcz pryszcz" do cery tłustej, mieszanej i trądzikowej, obejrzałam też dwie pozostałe linie: "Dar piękna" dla cery wrażliwej z pierwszymi oznakami starzenia oraz "Kuracja regenerująca" do wrażliwej cery dojrzałej. W pierwszej chwili chciałam kupować wszystko, ale gdy ochłonęłam zdecydowałam się wziąć do wypróbowania krem "Niszcz pryszcz" w wersji na noc.

Kiedy wróciłam do domu, zaraz otworzyłam pudełko, wyciągnęłam krem i znowu mnie zamurowało. Był w buteleczce air-less! Normalnie pełnia szczęścia. Przegrzebałam też internet w poszukiwaniu informacji o firmie, przejrzałam na wylot ich stronę internetową. Zainteresowało mnie szczególnie wszystko to, co o samych kosmetykach napisała pani Marta, właścicielka firmy (przeczytajcie dokładnie, bo warto!):
Proponowane przeze mnie produkty:
- Przygotowywane są na bazie świeżych naparów ziołowych, tradycyjną, sprawdzoną metodą. Rośliny, które nie są poddawane procesom chemicznym, posiadają doskonałe właściwości pielęgnacyjne oraz regeneracyjne. Co to oznacza w praktyce? Na przykład: produkując krem na bazie krwawnika najpierw przygotowuję napar z wyselekcjonowanych suszonych części roślinki, który jest dodawany do emulsji jako faza wodna (tzn. nie dodaję kilku kropli wyciągu glikolowego np. z krwawnika, co zdecydowanie obniża jakość i skuteczność sprzedawanych kosmetyków). Dowodem na użycie świeżych naparów jest kolor produktów. Kremy nie są śnieżnobiałe, ale delikatnie zabarwione kolorem naparu - od delikatnego beżu po delikatny róż lub szarożółty. Nie używamy do tego celu żadnych chemicznych barwników!
- Nie zawierają oleju parafinowego, który tworzy okluzję ciągłą i nie pozwala skórze na swobodną wymianę z otoczeniem, w przeciwieństwie do olejów roślinnych,
- Posiadają okres gwarancji - tylko 1 rok, podczas gdy standard na rynku to 36 miesięcy. Konserwanty są głównym źródłem alergii, natomiast kosmetyki bez konserwantów z okresem gwarancji do 3 lat nie istnieją. Nie są to tak szeroko reklamowane tzw. kosmetyki naturalne – bez konserwantów, ponieważ tego typu produkty jako substancje konserwujące zawierają olejki eteryczne, które nadają bardzo intensywny aromat. Ponadto olejki takie są często źródłem alergii. Innym środkiem konserwującym jest alkohol, który często ma działanie wysuszające. Ja stawiam na tworzenie kosmetyków bezpiecznych, a zarazem jak najbardziej skutecznych, w oparciu o doświadczenie i wiedzę własną oraz lekarzy dermatologów i kosmetyczek.
- Stymulują naturalną aktywność skóry i pobudzają jej własną zdolność do regeneracji.
Moim celem jest tworzenie produktów, które będą pielęgnowały najbardziej wymagające cery.
Wykorzystanie dobrodziejstw natury w połączeniu z nowoczesnymi osiągnięciami nauki, przy minimalnym zastosowaniu chemii!

Nie pamiętam, żebym kiedyś była tak nakręcona na jakiś kosmetyk jak na te kremy. Pierwsze testy kremu na noc wypadły tak genialnie, że od razu poleciałam po wersję na dzień "Niszcz pryszcz" dla siebie, a przy okazji kupiłam mamie "Kurację regenerującą" na dzień. Używam kremów już przeszło dwa miesiące, myślę że poznałam je już na tyle, by napisać o nich recenzje.

Najpierw kilka słów od producenta o każdym z kremów:











KREM NA DZIEŃ "NISZCZ PRYSZCZ"











Delikatny, dobrze wchłaniający się krem polecany jest do codziennej pielęgnacji cery tłustej, mieszanej i z problemami trądzikowymi.
Krem działa wielokierunkowo:
  • wysusza wypryski
  • odblokowuje pory
  • matuje skórę na wiele godzin
  • intensywnie nawilża i łagodzi
  • chroni przed promieniowaniem UV
Skutecznie eliminuje zaskórniki, zapobiega powstawaniu nowych, pomaga zwalczać ślady po trądziku, pozostawiając skórę świeżą i matową, a to wszystko dzięki temu, że zawiera synergicznie połączenie następujących składników:
Świeży odwar z wierzby– naturalne źródło salicylanów, które regulują proces złuszczania naskórka i ułatwiają dynamiczne wnikanie substancji aktywnych, odpowiedzialnych za utrzymanie odpowiedniego stopnia nawilżenia.
Świeży napar z krwawnika- naturalne źródło azulenu, choliny, soli mineralnych głównie cynku – ma działanie przeciwzapalne, gojące oraz wybielające.
Glinka kaolinowa– działa jak bibułka wyciągając z porów nadmiar sebum i zanieczyszczeń.
Olej jojoba - lekki, nie pozostawia tłustego filmu na skórze, nie zatyka porów. Wzmacnia struktury cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega wysuszaniu skóry
Olej z ogórecznika– naturalne źródło kwasu gamma-linolenowego, którego brak powoduje zaburzenie procesu rogowacenia naskórka. Nie zatyka porów.
D-pantenol, alantoina- zmniejszają stan zapalny, przyspieszają gojenie podrażnionych części skóry.
Krem zawiera filtry UVA/UVB zapewniając ochronę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
Krem został przetestowany przez osoby z cerą tłustą, mieszaną i trądzikową pod kierunkiem lekarza dermatologa.
Pojemność: 30 g
Cena: 17 zł






KREM NA NOC "NISZCZ PRYSZCZ"



Receptura opracowana specjalnie dla osób z cerą tłustą, mieszaną i trądzikową.
Każdej nocy podczas snu krem
  • reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników
  • hamuje rozwój bakterii
  • zapewnia odbudowanie naturalnej bariery hydrolipidowej
  • pobudza odnowę komórkową
  • pozostawia skórę gładką, delikatną oraz doskonale nawilżoną.










a wszystko to dzięki temu, że zawiera synergiczne połączenie następujących składników:
Świeży odwar z wierzby – naturalne źródło salicylanów, które regulują proces złuszczania naskórka i ułatwiają dynamiczne wnikanie substancji aktywnych, odpowiedzialnych za utrzymanie odpowiedniego stopnia nawilżenia.
Świeży napar z krwawnika - naturalne źródło azulenu, choliny, soli mineralnych głównie cynku – ma działanie przeciwzapalne, gojące oraz wybielające.
AHA – reguluje proces keratynizacji, udrażnia ujścia mieszków włosowych, przez co w efekcie zmniejsza ryzyko powstawania zaskórników, wspomaga wybielanie śladów potrądzikowych
Olej jojoba - lekki, nie pozostawia tłustego filmu na skórze, nie zatyka porów. Wzmacnia struktury cementu międzykomórkowego, co w efekcie zapobiega wysuszaniu skóry
Olej z ogórecznika – naturalne źródło kwasu gamma-linolenowego, którego brak powoduje zaburzenie procesu rogowacenia naskórka. Nie zatyka porów.
D-pantenol, alantoina- zmniejszają stan zapalny, przyspieszają gojenie podrażnionych części skóry.
Krem został przetestowany przez osoby z cerą tłustą, mieszaną i trądzikową pod kierunkiem lekarza dermatologa.
Pojemność: 30 g
Cena: 15 zł
źródło: www.kosmetykidla.pl



Krem na noc ma zabarwienie brudno-beżowe, jest gęsty, a jednocześnie lekki, "plastyczny" i łatwo rozprowadza się po skórze. Wchłania się po chwili dając natychmiastowe uczucie nawilżenia. Krem na dzień jest zielonkawo-szary, także gęsty, jednak nieco bardziej toporny w rozprowadzaniu od nocnego brata, za to szybciej wchłaniający. Po nałożeniu skóra staje się matowa, ale jest to taki zdrowy mat, bez uczucia ściągnięcia czy wysuszenia.
Obydwa kremy ... śmierdzą potwornie. Przez pierwszy tydzień nie mogłam znieść tego zapachu, teraz już przywykłam i nie przeszkadza mi już tak bardzo, jednak polubić się go chyba nie da.
Kremy "Niszcz pryszcz" są więc zupełnie inne w stosowaniu od tradycyjnych, drogeryjnych kremów - śnieżnobiałych i przyjemnie naperfumowanych. Czuć, że nie ma w nich zbędnej chemii.
Opakowania air-less od razu mnie zachwyciły. Wreszcie można używać kremu nie ładując w niego codziennie nowej porcji bakterii. Pompki chodzą bez zarzutu - płynnie i nie zacinając się. Trochę szkoda, że buteleczki nie są przezroczyste (lubię obserwować ubytek kremu - takie zboczenie kosmetykoholiczki), no i że wersja dzienna nie różni się od nocnej szatą graficzną, przez co łatwo je pomylić, szczególnie kiedy dopiero przed chwilą wstało się z łóżka.



Najważniejsze są jednak efekty, a te przerosły nawet moje wygórowane oczekiwania. Dzięki kuracji "Niszcz pryszcz" zauważyłam widoczną poprawę skóry pod każdym względem.
Przede wszystkim kremy nie zapychają, a odblokowują pory i oczyszczają. Wiem, że trudno sobie wyobrazić, że krem może oczyścić skórę, ale tak właśnie się dzieje! Mam dużo mniej zaskórników, stare stopniowo znikają, a nowe praktycznie przestały się pojawiać. Poprawę zauważyła nawet moja kosmetyczka, kiedy ostatnio pojawiłam się u niej na oczyszczaniu - zapytała, czy zmieniałam coś w pielęgnacji cery. Kiedy opowiedziałam jej o Kosmetykach DLA nie wyraziła jednak entuzjazmu, bo zdała sobie sprawę, że przez to nie dam się namówić na krem za prawie stówę (!) od firmy z którą współpracuje jej gabinet i który od dawna mi zachwalała. W dodatku pewnie rzadziej będę się już pojawiać na oczyszczaniu cery, bo nie będzie to potrzebne tak często jak dotychczas.

Wypryski ropne pojawiają się u mnie rzadko i tylko w okolicach przedmiesiączkowych. Znikają jednak znacznie szybciej przy używaniu kremów "Niszcz pryszcz" niż wcześniej przy innych kremach drogeryjnych. Ostatnio przestałam nawet stosować preparaty punktowe na niespodzianki, których kiedyś używałam w dużych ilościach. Sięgam po nie naprawdę sporadycznie, bo z powodzeniem zastępują je moje nowe kremy.

Cera jest rewelacyjnie nawilżona, nie ma mowy o plackach-przesuszeniach, odstających skórkach. Wbrew pozorom przy skórze tłustej zdarzają się takie nieprzyjemności, kiedy używa się "agresywnych" kosmetyków antytrądzikowych, które przy okazji wysuszenia wyprysków robią z cery ściągniętą Saharę. Żałuję, że nie przebadałam cery jakimś urządzeniem do pomiaru nawilżenia skóry przed i po używaniu kremów, żeby Wam zaprezentować wyniki. Naprawdę jestem pod wrażeniem ich nawilżającego działania.

Lekko zjaśniały też moje policzkowe przebarwienia. Oczywiście potrzeba więcej czasu, żeby zniknęły całkiem, choć możliwe że to nigdy nie nastąpi. Widzę jednak pozytywny wpływ, więc tym bardziej jestem zachęcona i zmotywowana do używania Kosmetyków DLA. Podobne odczucia mam też jeśli chodzi o blizny potrądzikowe. Co prawda cud się nie zdarzył i nie poznikały, ale zobaczyłam światełko w tunelu, że mogą coś drgnąć, gdyż cera poza nawilżeniem stała się odnowiona przez sukcesywne, delikatne złuszczanie, a co za tym idzie dużo bardziej elastyczna, gładka i odbudowana.

Opisałam efekty stosowania obu kremów, bo trudno mi jednoznacznie określić, który jest odpowiedzialny za jakie rezultaty. Wydaje mi się jednak, że dużo większą rolę w poprawie stanu cery odegrał krem na noc. Codziennie rano moja skóra wyraźnie piękniała! Dzienny krem utrzymywał ją natomiast matową przez cały dzień. Makijaż dzięki niemu nie spływał i nie rolował się, bo dobrze współgrał z BB kremem czy podkładem mineralnym. Nie jest jednak tak, że sam krem załatwi nam nieskazitelny mat. Ważny jest także dobór kosmetyków do makijażu jak podkład czy puder. U mnie oprócz kremu na dzień "Niszcz pryszcz" odpowiedzialnymi za matową skórę są też: BB krem Intense Classic Balm firmy Skin79, puder matujący Jadwigi oraz hydrolat oczarowy.

Kremy są niesamowicie wydajne - przez dwa miesiące ubyło mi około 10 g z każdego kremu, czyli 1/3 słoiczka. Wychodzi na to, że jeden krem starczy mi aż na pół roku! Niesamowita różnica w stosunku do "napompowanych" kremów popularnych marek, które zużywałam kiedyś właśnie w około dwa miesiące. Uważam, że jak na takie działanie i wydajność cena Kosmetyków DLA jest naprawdę przystępna. Kremy Kosmetyki DLA są dostępne w sprzedaży na stronie internetowej sklepu KLIK oraz w drogeriach i sklepach zielarskich w Płocku i okolicach. Tutaj jest ich dokładna lista: KLIK.

Odkąd poznałam Biochemię Urody zarzekałam się, że już nigdy nie kupię kremu w drogerii. Teraz wiem, że dużo bym straciła. Oczywiście nie rezygnuję całkiem z olejowania skóry i co kilka dni stosuję żel hialuronowy i mój ukochany olej tamanu, jednak znalazłam swoją nową miłość - Kosmetyki DLA. W długich wstępach opisałam Wam moje problemy z cerą i poszukiwania kosmetyków idealnych i wreszcie mam poczucie, że je znalazłam.



Chciałabym też podzielić się z Wami miłą wieścią, że nawiązałam współpracę z firmą Kosmetyki DLA i już wkrótce będziecie mogli wygrać ich produkty w rozdaniu (myślę, że kiedy zakończy się poprzednie rozdanie, w którym - przypominam - do wygrania jest paleta Heaven&Earth Make Up Academy).
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...