Do firmy Kosmetyki DLA mam ogromny sentyment przez to, że ich kremy "Niszcz pryszcz" doprowadziły moją problemową skórę do ładu (pisałam o tym tutaj:
klik). Używam ich niezmiennie od prawie roku i nadal mnie zachwycają. Mam nadzieję, że zawsze będą je produkować, bo ciężko będzie mi znaleźć na rynku coś równie dobrego dla mojej skóry.
Krem do rąk na naparze z babki płesznika to nowość w asortymencie firmy. Krem różni się zdecydowanie od innych dostępnych na rynku tym, że
wyprodukowany jest na naparze ziołowym, a nie na wodzie, która nie ma
żadnych właściwości. Dzięki temu krem pielęgnuje skórę bardziej efektywnie i jest to od razu zauważalne.
Miałam to szczęście, że otrzymałam go do testów już w wakacje, kiedy jeszcze trwały jego badania dermatologiczne. Przebierałam nogami, żeby Wam o nim napisać, ale czekałam aż pojawi się w sprzedaży. No i wreszcie jest!
Opis ze strony producenta:
KREM DO RĄK na bazie naparu babki płesznika
- chroni skórę rąk przed szkodliwym wpływem detergentów, chemikaliów i czynników zewnętrznych (wiatr, mróz, UV);
- doskonale nawilża i odżywia naskórek;
- regeneruje, wygładza i przyspiesza gojenie się mikrourazów skóry;
- zapobiega pierzchnięciu skóry rąk, regeneruje szorstkie i popękane dłonie, przywraca im gładkość oraz miękkość.
Intensywne działanie kremu zapewniają:
Świeży napar z nasion babki płesznika
- zawiera śluzy (ok. 12%), olej tłusty (ok.5%), aukubinę, garbniki,
kwas galakturonowy, skrobię, ramnozę, arabinozę, ksylozę, flawonoidy,
białka, sole i in., dzięki czemu zapobiega wysychaniu skóry, dobrze
nawilża, odżywia oraz ujędrnia skórę (zawartość w kremie aż 60%).
Masło Shea - ma właściwości odżywcze; zmiękcza i wygładza skórę. Jest naturalnym filtrem przeciwsłonecznym (zawartość w kremie 10%).
Gliceryna - działa zmiękczająco i nawilżająco na skórę.
Alantoina i d-pantenol – działają łagodząco i kojąco, przyspieszają regenerację i gojenie podrażnień.
Olej lniany bogaty w NNKT – doskonale nawilża, przyspiesza regenerację naskórka, skutecznie poprawia kondycję skóry. Jest bardzo dobrze tolerowany przez skórę.
Olej z ogórecznika – naturalne źródło kwasu gamma-linolenowego, witamin i fosfolipidów gwarantuje długotrwałe nawilżenie.
Witamina E - niszczy wolne rodniki, zapobiega powstawaniu podrażnień i spowalnia proces starzenia się skóry.
Cena: 12 zł
Pojemność: 125 ml
Krem do rąk jest gęsty, puszysty i treściwy, ale nietłusty. Konsystencją przypomina mi trochę ubitą na sztywno śmietankę do deserów. Najbardziej obawiałam się o jego zapach (znając zapachy pozostałych produktów firmy, spodziewałam się raczej kontrowersji), ale jest przyjemny, choć bardzo specyficzny i trudno mi określić, co przypomina.
O ile wśród kremów do stóp uwielbiam tłuste i treściwe smarowidła, to w kremach do rąk cenię sobie łatwość aplikacji i długotrwałe nawilżenie, ale bez uczucia lepkości dłoni. Dokładnie taki jest ten krem.
Mimo swojej gęstości wchłania się bardzo szybko, otula dłonie niezwykle przyjemnym filmem. Nawilża rewelacyjnie i zapewnia pielęgnację na długie godziny - to chyba pierwszy w mojej karierze krem, który nie wymaga tak częstych aplikacji jak inne specyfiki.
Sprawdza się szczególnie w trudnych warunkach, kiedy skóra przesuszona jest od wiatru i mrozu czy ogrzewania. Na zimę jest naprawdę idealny! Nakładam go też grubszą warstwą po sprzątaniu lub zmywaniu - doskonale regeneruje naskórek narażony na działanie detergentów. Dla mnie jest świetny zarówno do codziennego stosowania, jak i do zadań specjalnych.
Skład produktu (jak na krem do rąk) moim zdaniem jest imponujący. Oprócz przewodniego naparu z babki płesznika mamy tutaj na drugim miejscu masło Shea, a dalej alantoinę, d-pantenol, czy cenne oleje - z ogórecznika i lniany (o właściwościach poszczególnych składników można poczytać w opisie producenta).
Jeszcze parę słów o opakowaniu. Tubka kremu do rąk (podobnie jak buteleczki air-less kremów do twarzy) jest minimalistyczna, a także estetyczna, szczególnie dzięki oryginalnej grafice splecionych dłoni. Przeszkadza mi w niej to, że jest odkręcana - zdecydowanie wolę klikowe zamknięcia w przypadku takich produktów, bo znacznie oszczędzają czas. Poza tym na tylnej ściance tubki informacje na temat produktu napisane są mikroskopijną czcionką. Zapewne firma chciała umieścić wiele szczegółów dotyczących kremu, niestety opis mocno stracił przez to na czytelności.
Jeśli chodzi o cenę, to biorąc pod uwagę zawartość, jest jak najbardziej do przyjęcia. Tym bardziej, że nie pożałowali kremu - w tubce jest aż 125 ml.
Możemy nabyć krem w sklepie internetowym producenta (tutaj:
klik), a także w większych miastach (dokładna lista sklepów znajduje się tutaj:
klik).
Już od dawna nie było żadnego rozdania ani konkursu na blogu, więc pomyślałam, że może ucieszy
Was upominek w postaci kremu do rąk z naparu babki płesznika. Sponsorem nagrody jestem ja :)
Warunkiem uczestnictwa w losowaniu jest publiczne obserwowanie mojego bloga (1 los).
Dodatkowe losy można uzyskać za:
- polubienie "Księżniczkowych pasji" na Facebooku (2 losy)
- informację o rozdaniu na swoim blogu w osobnej notce, ze zdjęciem i linkiem do tego posta lub w pasku bocznym (2 losy)
- dodanie mojego bloga do blogrolla (2 losy)
Chciałabym docenić też
najbardziej aktywne komentatorki:
Alieneczka, Beauty Wizaż, Chabrowa, CześćKotku, Dagusia, Magdalena B, Ola, Orlica, Przeszkoda, SexiChic, Tygrysek, Wielki Kufer, Yasinisi, babski punkt widzenia, butterfly, mart_91, sauria80, stri-linga, tova1, zoila, Łowczyni.
Jeśli zechcą wziąć udział w rozdaniu, otrzymają dodatkowe 2 losy.
Zgłoszenie do udziału w rozdaniu umieść w komentarzu pod tym postem według schematu:
Obserwuję jako: nick
Mój e-mail: mail
Polubienie "Księżniczkowych pasji" na Facebooku: tak (nazwa profilu)/nie
Notka o rozdaniu: link do notki/nie
Blogroll: link do bloga/nie
Aktywna komentatorka: tak/nie
Rozdanie zakończy się 17.01.2013 o godzinie 23.59. Zwycięzcę ogłoszę następnego dnia. Zapraszam!
Oczywiście zachęcam także do komentowania poza zgłoszeniami na rozdanie.