Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Yves Rocher. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 sierpnia 2012

W rolach głównych kokos i ananas: kurczak z Antyli Pascala oraz kremowy żel pod prysznic Yves Rocher


Dzisiaj duet ananas i kokos w dwóch odsłonach - kulinarnej i kosmetycznej. Najpierw przepis na kurczaka z Antyli Pascala w ramach akcji Lidla, a następnie recenzja kremowego żelu pod prysznic z limitowanej edycji Smoothie od Yves Rocher.



Składniki:
- 4 pojedyncze filety z piersi kurczaka
- 2 średnie cebule
- 2 pomidory
- 45 g wiórków kokosowych
- pół świeżego ananasa
- puszka mleka kokosowego
- 3 gałązki tymianku
- sól, pieprz, kurkuma
- olej rzepakowy do smażenia

Potrzebne akcesoria:
wok z przykrywką

Ilość porcji: 4
Koszt potrawy: ok. 20 zł
Cena za porcję: 5 zł
Trudność: Średniotrudne
Czas przygotowania: 20 min
Czas gotowania: ok. 30 min


Każdą pierś dzielimy na 3 kawałki, przyprawiamy solą i pieprzem. Ananasa obieramy z pancernej skóry, wydrążamy drewniany środek, połowę owocu kroimy w dużą kostkę. Pomidory sparzamy, obieramy ze skórki, pozbywamy się szypułek i pestek. Miąższ z pomidorów kroimy w kostkę, a cebule w piórka.


Na rozgrzanym w woku oleju rzepakowym smażymy z obu stron filety. Kiedy się zarumienią dodajemy cebulę i przesmażamy przez ok. 3 minuty, następnie dorzucamy wiórki i smażymy przez minutkę intensywnie mieszając. Na patelnię wlewamy mleczko kokosowe z puszki, 75 ml wody oraz dodajemy pomidory i ananasa. Doprawiamy szczyptą kurkumy i tymiankiem (w przepisie świeży, natomiast ja użyłam suszonego). Potrawę przykrywamy, kiedy zacznie się mocno gotować zmniejszamy ogień i gotujemy nadal przez ok. 20 minut pod przykryciem. Zdejmujemy pokrywkę i gotujemy do momentu aż sos zgęstnieje. Podajemy z ryżem.


Danie jest  na wskroś owocowe i egzotyczne, przesiąknięte słodyczą soczystego ananasa i wiórków kokosowych. Kurczak także ma słodkawy posmak, głównie ananasowy. Uwielbiam wszystkie mięsa przyrządzone na słodko, więc potrawa jak najbardziej trafia w moje kubki smakowe. Mąż zachwycony jednak nie był i podsumował, że to kurczak z Bobofrutem.

Przygotowanie wbrew pozorom nie jest pracochłonne, trudność sprawia tylko wydrążenie świeżego ananasa. Pomocny przy tej czynności może być filmik na stronie akcji kuchnialidla.pl. Polecam kurczaka na specjalne okazje, imprezy z udziałem dzieci, czy w babskim gronie.







Na drugi rzut recenzja kremowego żelu Ananas & Kokos z tegorocznej, letniej edycji Smoothie od Yves Rocher.

Opis ze strony producenta:

Smakowita przyjemność owocowego koktajlu w żelu pod prysznic Kokos-Ananas o kremowej konsystencji. Wybraliśmy Ananas i Kokos ze względu na ich egzotyczne zapachy. Pod twardymi skorupkami kryją pyszny, słodki miąższ: twardy i delikatny w kokosie i soczysty, kwaskowaty w ananasie.

źródło: www.yves-rocher.com.pl




Pojemność: 400 ml

Cena: 16 zł  



Z opakowania wydobywa się cudowny zapach kosmetyku - sugestywny aromat kremowego mleczka kokosowego i soku z ananasa. Na myśl przywołuje mi od razu wakacje w egzotycznych krajach i wylegiwanie na leżaku ze słodkim drinkiem Pinakolada w dłoni. Niestety w kontakcie z wodą i skórą zapach żelu staje się bardzo syntetyczny, choć nadal przyjemny.

Nie jest to typowy żel pod prysznic, w zasadzie z żelem ma tylko tyle wspólnego, że myje. Konsystencja jest rzadka, lejąca, powiedziałabym, że to takie rozwodnione, kremowe mleczko. Pieni się nieznacznie, co mnie akurat odpowiada. Oczyszcza bez zarzutu nie wysuszając przy tym skóry. Sprawdził się także w zastępstwie pianki do golenia.



Wszystkie produkty z serii Plaisirs Nature mają szerokie otwory w butelkach, co może nieco utrudniać używanie. Pod prysznicem łatwo jest potrącić butelkę i wylać zawartość, tym bardziej że opakowanie nie należy do poręcznych. Z drugiej strony większa pojemność to na pewno oszczędność pieniędzy, a także lepsze rozwiązanie jeśli kosmetyku używa cała rodzina. Cena przy tej pojemności nie jest za wysoka.

poniedziałek, 12 marca 2012

Dwufazowy płyn do demakijażu oczu z bławatkiem Yves Rocher oraz płatki kosmetyczne z Lidla


Moja przygoda z firmą Yves Rocher sięga czasów końca podstawówki, kiedy to wspólnie z mamą składałyśmy zamówienia wysyłkowe. Dzisiaj napiszę recenzję jednego z moich ulubionych produktów tej marki - dwufazowego płynu do demakijażu oczu. Używam go od wielu, wielu lat. Oczywiście przez ten czas miałam mnóstwo innych płynów (np. Nivea, Bielenda, Ziaja, Lancome, Delia, L'Oreal), ale zawsze wracam do tego.

Najpierw opis ze strony Yves Rocher:

Dwufazowy płyn do demakijażu oczy błyskawicznie usuwa makijaż, nawet wodoodporny. Składnikiem aktywnym jest woda z bławatka pochodzącego z ekologicznych upraw w la Gacilly we Francji o działaniu łagodzącym.

Skuteczny demakijaż 94%.*
Szybko usuwa makijaż nawet wodoodporny 91%.*
(*Test stosowania – przeprowadzony na 47 ochotniczkach, w ciągu 3 tygodni)

Formuła testowana pod kontrolą okulistyczną. Nie zawiera składników pochodzenia zwierzęcego.


Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Isohexadecane, Cyclohexasiloxane, Centaurea Cyanus, Methylpropanediol, Propylene Glycol, Hexyl Laurate, Sodium Chloride, Magnesium Chloride, Caprylyl/Capryl Glucoside, Methylparaben, Tetrasodium EDTA, Ethylparaben


Cena: 24 zł

Pojemność: 125 ml



Płyn ma dwie warstwy - przezroczystą i kobaltową, które idealnie i szybko się ze sobą mieszają. Zapach ma delikatnie mydlany, nie drażniący.
Usuwa makijaż oczu perfekcyjnie, bez pocierania i maltretowania powiek. Cienie i tusz (także wodoodporne) znikają błyskawicznie - wystarczy przyłożyć nasączony płatek do oka, chwilę przytrzymać, a wszystko idealnie się rozpuszcza. Jest niezwykle łagodny - nie uczula, nie szczypie w oczy, nic nie podrażnia. Zostawia cienką, oleistą warstwę, co zupełnie mi nie przeszkadza, a wręcz przeciwnie - wolę delikatne natłuszczenie wokół oczu niż wysuszoną skórę.
Przez to, że jest tak skuteczny plusuje wydajnością. Na jedno użycie (w sensie zmycie mocnego makijażu: cieni, tuszu i kredki) starcza mi ilość płynu na płatku widoczna na zdjęciu.


Przy codziennym demakijażu zużywam butelkę mniej więcej w trzy miesiące, co jest naprawdę dobrym wynikiem.
Niestety ma jedną, poważna wadę, a mianowicie za bardzo wygórowaną cenę - 24 złote za 125 ml płynu to stanowczo za dużo. Na szczęście w Yves Rocher często zdarzają się promocje np. 2 w cenie 1 albo -40%, wtedy koszt spada do 12-14 zł za butelkę. Warto się zaopatrzyć na zapas, kiedy jest okazja.



Przy okazji recenzji płynu chciałabym Wam zareklamować świetne płatki kosmetyczne Iseree dostępne w dyskoncie Lidl. Za 120 sztuk zapłacimy ok. 2,70 zł. Może nie są to najtańsze płatki (np. w hipermarkecie Auchan można dostać firmowe płatki za ok. 1,80 zł ), ale na pewno ich cena jest korzystna w porównaniu do Bell czy Cleanic.







Przede wszystkim są rewelacyjnie przeszyte, przez co się nie rozwarstwiają ani nie wydostają się z nich żadne kłaczki. W stu procentach bawełniane, przyjemne w użyciu, miękkie i zdecydowanie najbardziej mocne i wytrzymałe spośród tych, jakie używałam. Gwarantuję, że zakochacie się w nich od razu!


poniedziałek, 5 marca 2012

Post dla blondynek o szamponie Reflets Naturels od Yves Rocher


Dzisiaj recenzja szamponu do włosów blond firmy Yves Rocher z serii Reflets Naturels.

Najpierw kuszący wywód o kosmetyku od producenta:

Masz ochotę na słoneczne refleksy we włosach?
Podwójne działanie - rozjaśnia i łagodzi. Włosy blond są rozświetlone i mienią się słonecznymi refleksami. Są też miękkie i jedwabiste.
Składniki pochodzenia roślinnego: wyciąg z rumianku z upraw biologicznych, baza myjąca pochodzenia roślinnego.
Ożywione refleksy blond na włosach: 87%(1)
(1) Test stosowania przeprowadzony przez 46 kobiety przez 4 tygodnie. Formuła bez silikonu.


Nasze zobowiązania:
• Wybieramy rośliny dbając o ich pochodzenie, sposób uprawy, zbioru i metodę ekstrakcji.
• Stosowane przez nas formuły łatwo ulegają biodegradacji
• Butelki zawierają aż do 25% plastiku z recyklingu, co ogranicza zużycie plastiku


Cena: 12 zł

Pojemność: 200 ml

źródło: www.yves-rocher.com.pl


Jestem blondynką i uwielbiam mój kolor włosów. Nie pokusiłam się ani razu na farbowanie (z wyjątkiem 2-3 szamponetek użytych dla odreagowania codzienności) i dopóki nie osiwieję na pewno nie będę eksperymentować na trwale z kolorami.

Szampony rumiankowe dla blondynek testuję z wielką chęcią i nie odpuszczę żadnej nowości. Kiedy wypatrzyłam nową (w zasadzie odnowioną) serię Yves Rocher Reflets Naturels musiałam wypróbować.

Szampon jest dość rzadki, ale dobrze się pieni i nie jest przez to mniej wydajny. Ma przyjemny, jaskrawożółty kolor i piękny (choć według mnie daleko mu do pełni naturalności) zapach rumianku.

Niestety oczyszcza włosy słabo. Kiedy włosy trzeszczą i skrzypią pod palcami wiem, że cały brud, kurz, tłuszcz i środki do stylizacji zostały zmyte. Z szamponem Yves Rocher nie jestem o tym przekonana.

Gorsze jest jeszcze to, że nie odświeża włosów na długo. Mam kłopoty także z przetłuszczaniem skóry głowy. Po umyciu szamponem Reflets Naturels już wieczorem tego samego dnia wyglądają nieciekawie, są przyklapnięte i nieco tłuste, więc jestem zmuszona myć je codziennie. Przy większości szamponów moje włosy są w stanie wytrzymać od półtora do dwóch dni w niezłej formie.

A co z obietnicą złocistych refleksów i rozświetlenia koloru? Muszę przyznać, że tu jestem pod wrażeniem! Już od pierwszego mycia można zauważyć różnicę. Włosy stają się rozświetlone, pełne blasku i w bardzo widoczny sposób rozjaśnione nawet o kilka tonów. Właśnie takiego efektu oczekuję od szamponu z rumiankiem.

Butelka świetna, przyjemna dla oka, wąska i wysoka, przez co nie zajmuje dużo miejsca na półce. Do tego wygodny dozownik, który łatwo się otwiera nawet mokrymi rękami.

środa, 1 lutego 2012

Płukanka octowa z malin od Yves Rocher, czyli idealny gadżet dla włosomaniaczki


Jest o niej głośno odkąd się pojawiła. Nic dziwnego - zupełnie nowa seria, świetny design opakowania, chwytliwa nazwa. Jeśli jesteście ciekawe mojej opinii, to zapraszam do przeczytania tej recenzji.


Tyle od producenta:

Powrót do tradycyjnych metod pielęgnacji – płukanka octowa wydobywa naturalny połysk włosów, które lśnią nowym pięknem. Apetyczny owocowy zapach sprawia, że stosowanie płukanki staje się czystą przyjemnością. Do użycia przy ostatnim płukaniu włosów. Formuła bez parabenów. Testowana pod kontrolą dermatologiczną. Składniki pochodzenia roślinnego: certyfikowany francuski ocet winny.

Włosy mają więcej blasku: 78% (poziom satysfakcji: test przeprowadzony na 27 kobietach w ciągu 4 tygodni)

źródło: www.yves-rocher.com.pl

Skład: AQUA, ACETUM, PARFUM, PALMITAMIDOPROPYLTRIMONIUM CHLORIDE, CAPRYLYL/CAPRYL GLUCOSIDE, PROPYLENE GLYCOL, SALICYLIC ACID, AROMA, CETRIMONIUM CHLORIDE, ALCOHOL, CITRIC ACID, CI 14700, CI 17200, CI 42090.

Pojemność: 150 ml

Cena: 24,90 zł


Czytając opinie w internecie pośród wielu pochlebnych natknęłam się na skrajnie negatywne (np. nic nie robi z włosami, tylko je plącze). Wydaje mi się, że wynika to ze zbyt wygórowanych oczekiwań wobec tego produktu. Na pewno nie jest to preparat, który w cudowny sposób uzdrawia włosy, tylko miły dodatek do pielęgnacji. Nie zastąpi on silnej odżywki czy maski, a już na pewno nie uczyni z mocno zniszczonych włosów takich jak w reklamie.
Po pierwsze - ma przeboski zapach malin, który bardzo uprzyjemnia mój rytuał mycia włosów. Malinowo malinowy, a jednocześnie nie za słodki, bo przełamany lekko kwaśną nutą octu. Szkoda, że nie pozostaje dłużej na włosach.
Płukanka ma prosty skład, bo to zwyczajny ocet winny (hm, nie zwyczajny, tylko francuski :P) z wodą i kilkoma dodatkami. Odkąd jej używam zauważyłam pozytywny wpływ zakwaszania: włosy stały się bardziej lśniące, miękkie i lepiej się układają. Oczywiście takie efekty wymagają regularnego stosowania.
Kupując ten produkt liczyłam się z tym, że przy długości moich włosów starczy mi na góra dwa tygodnie. Tymczasem otwór w butelce jest malutki i można bardzo precyzyjnie dozować płukankę. Ja leję dosłownie odrobinę, wcieram we włosy, czekam ok. 2 min i spłukuję chłodną wodą, aby pozamykać łuski. Myję włosy codziennie lub co drugi dzień i prawie zawsze używam płukanki, a starcza mi ona na około 3 miesiące! Kończę właśnie trzecie opakowanie, a w kolejce już czeka następne.
Cena z kosmosu (24,90 zł) jak na taki produkt, jednak będę go regularnie kupować (na zabawę z wodą i octem winnym nie mam na codzień czasu). Bardzo podoba mi się design opakowania, które jest nie tylko ładne, ale poręczne i funkcjonalne. Na uwagę zasługuje szczególnie koreczek, który można łatwo odkręcać i zakręcać mokrymi rękami.


Dodałam kilka zakładek m.in. postowe plany, gdzie umieściłam to, o czym mogłabym pisać na blogu. Bardzo zależy mi na Waszych komentarzach. Dziękuję i pozdrawiam księżniczkowo :)

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Seria Trzech Herbat Yves Rocher


Dziś zamieszczę recenzje dwóch produktów Yves Rocher z nowej serii Trzech Herbat: płynu micelarnego i pianki do demakijażu.
Płyn micelarny do demakijażu z wyciągiem z Trzech Herbat
Kompleksowy demakijaż twarzy i oczu dzięki działaniu wody zawierającej micele (zmywające makijaż) połączony z efektem rewitalizującym. Wyjątkowa formuła 3 w 1, która dokładnie oczyszcza twarz z makijażu i wszelkich zanieczyszczeń. Nie podrażnia skóry. Polecany do wszystkich rodzajów cery.


Pojemność: 200 ml
Cena: 37 zł

źródło: www.yves-rocher.com.pl

Kilka miesięcy temu dostałam gratis miniaturkę płynu micelarnego przy zakupach wysyłkowych. Zużyłam bez większych zachwytów i raczej nie planowałam ponownego zakupu. Niedawno znów natrafiła się okazja i odebrałam ten płyn w pełnowymiarowej wersji, dzięki promocyjnemu mailingowi.
Oczyszcza nieźle, chociaż nie idealnie i nie zawsze przy pierwszym waciku. Trzeba przemyć twarz zwykle dwa razy i zużyć więcej płynu, dlatego jest mało wydajny. Zostawia na twarzy lepką powłoczkę, przez co zawsze muszę użyć po nim hydrolatu. Pachnie przyjemnie, trochę jak zielona herbata (chociaż może to siła sugestii opakowania).
U mnie płyn nie wywołał żadnych podrażnień. Z makijażem oczu o dziwo radził sobie dobrze, nawet lepiej niż niejeden płyn przeznaczony tylko do tego celu.
Używałam go głównie rano, przemywając twarz wacikiem. Za namową mojej kosmetyczki zrezygnowałam z porannego mycia twarzy wodą właśnie na rzecz płynów micelarnych. Zauważyłam dużą poprawę nawilżenia skóry, mniejszą skłonność do łojotoku i przesuszeń.
W cenie regularnej (37 zł!) jest za drogi, ale myślę że nawet w promocji się na niego nie skuszę, bo znam podobnie działające płyny za mniejszą cenę. Jednak kolejną darmową butelką na pewno nie pogardzę.


Pianka peelingująca do demakijażu z wyciągiem z Trzech Herbat

Delikatna konsystencja pianki z drobinkami peelingującymi, polecana przy skórze mieszanej i tłustej - codziennie; przy innych rodzajach skóry - okazjonalnie. Rezultat: dokładny demakijaż, błyskawicznie oczyszczona i wygładzona skóra, rozświetlona cera.



Pojemność: 150 ml
Cena: 32 zł
źródło: www.yves-rocher.com.pl

Kupiłam tę piankę jak tylko pojawiła się seria Trzech Herbat w Yves Rocher. Kiedyś używałam produktu o podobnym działaniu z serii Inositol, był to krem do mycia twarzy. Byłam z niego bardzo zadowolona, dlatego sięgnęłam po ten z nowej serii.
Konsystencja nie jest piankowa, to taki "napompowany" krem z zatopionymi wieloma drobinkami, przypominającymi ziarenka maku. Potrzeba naprawdę odrobinę, by oczyścić całą twarz z makijażu i brudu. Używałam pianki przez ponad cztery miesiące codziennie, więc wydajność tego produktu jest naprawdę godna pochwały.
Oczyszcza rewelacyjnie, lekko ściąga skórę, nie wysusza. Zmywa świetnie makijaż, cały podkład, brud i tłuszcz. Niestety nie nadaje się do oczu (producent zaleca omijanie ich okolic) o czym wielokrotnie się przekonałam, kiedy preparat przez przypadek dostał się do oczu: potwornie mnie szczypały i były zaczerwienione. Szkoda, że pianka nie jest produktem uniwersalnym do demakijażu, także oczu.
Efekt peelingu delikatny, ale odczuwalny. Można bez obaw stosować ją codziennie.
Tuba bardzo wygodna i higieniczna, plus także za jej przezroczystość. Cena wysoka (32 zł), ale na szczęście można kupić w promocji. Przy takiej wydajności warto się jednak skusić.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...